Odwet Rijadu na rebeliantach Huti. Uderzyli w magazyny ropy
Arabia Saudyjska przeprowadziła serię nalotów na strategiczne obiekty naftowe w Jemenie, w tym magazyn paliw na przedmieściach Sany, stolicy kraju. Ataki są odpowiedzią na uderzenie rebeliantów Huti na lotnisko w Rijadzie, w którym – według przedstawionych informacji – zginęło 13 osób, a 300 zostało rannych. Obie strony grożą kolejnymi uderzeniami w infrastrukturę energetyczną, a walki w pobliżu strategicznej cieśniny Bab al-Mandab i miasta Taiz zwiększają ryzyko dalszej destabilizacji regionu.
Arabia Saudyjska nasiliła działania militarne przeciwko rebeliantom Huti w Jemenie. Jak podał „The Guardian”, saudyjskie siły przeprowadziły serię nalotów na strategiczne instalacje naftowe, w tym magazyn Central Sabaha Station położony w zachodniej części Sany. Według jemeńskiej spółki naftowej zbiorniki były puste w chwili ataku.
Uderzenia objęły również magazyny paliw w porcie Ras Isa w rejonie Al-Hudajdy. Obiekty te były już celem izraelskich ataków w 2024 roku. Operacja miała obejmować dziesięć fal bombardowań i wpisuje się w szerszą kampanię przeciwko siłom Huti, które kontynuują ofensywę na południu kraju.
Wcześniej saudyjskie lotnictwo zaatakowało również miejsce w rejonie Bani Mu’in, w przygranicznym dystrykcie Razih, które Rijad uważa za kryjówkę przywódców rebelii.
Odwet za atak na lotnisko w Rijadzie
Według przytoczonych informacji eskalacja jest odpowiedzią na sobotni atak Huti na międzynarodowe lotnisko King Khalid w Rijadzie. W wyniku uderzenia miało zginąć 13 osób, a około 300 zostało rannych. Lotnisko ma pozostać zamknięte co najmniej do soboty, co stanowi poważny cios dla Arabii Saudyjskiej, która stara się przyciągać zagranicznych inwestorów i budować wizerunek bezpiecznego miejsca do prowadzenia działalności gospodarczej.
Rebelianci zapowiedzieli kolejne działania odwetowe. Ich rzecznik wezwał pracowników i mieszkańców przebywających w pobliżu obiektów należących do koncernu Aramco w Rijadzie do ewakuacji, określając te instalacje jako potencjalne cele ataków.
Drony Huti coraz trudniejsze do przechwycenia
Przewaga militarna Arabii Saudyjskiej, szczególnie w powietrzu, nie oznacza, że kraj jest odporny na ataki rebeliantów. Huti dysponują rakietami i dronami, które mogą przedostawać się przez systemy obrony przeciwlotniczej.
Baraa Shiban, ekspert ds. Jemenu z brytyjskiego ośrodka analitycznego Royal United Services Institute (RUSI), zwraca uwagę, że rebelianci udoskonalili wykorzystywane technologie. Mniejsze drony, poruszające się na niższych wysokościach, są trudniejsze do wykrycia i stosunkowo tanie w produkcji.
To oznacza, że nawet niewielka liczba maszyn, którym uda się ominąć obronę, może doprowadzić do poważnych strat. Groźby ataków na infrastrukturę energetyczną po obu stronach pokazują, że konflikt zamiast wygasać, wchodzi w coraz bardziej niebezpieczną fazę.
Walki nasilają się w pobliżu strategicznej cieśniny
Najnowsza odsłona konfliktu rozpoczęła się w ubiegłym miesiącu, gdy Huti przejęli kontrolę nad kluczowymi obszarami w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab. Ten strategiczny szlak morski, położony na południowym krańcu Morza Czerwonego, ma istotne znaczenie dla transportu towarów i surowców energetycznych z regionu Zatoki Perskiej.
Rebelianci zwiększają również presję na miasto Taiz na południu Jemenu. Według doniesień ich siły zbliżyły się na tyle, by ostrzeliwać obszary mieszkalne. Lokalne władze apelują do rządu o dostawy sprzętu wojskowego, a przedstawiciele służby zdrowia ostrzegają przed niedoborami leków dla pacjentów oddziałów intensywnej terapii.
Siły wspierające jemeński rząd wysyłają posiłki do dystryktów Al-Mudarabba i Al-Waz’iyya. Sytuację komplikuje jednak podział w obozie przeciwników Huti.
Separatyści z południa mogą odegrać większą rolę
Coraz większe znaczenie w walkach z rebeliantami zyskuje Południowa Rada Przejściowa (STC), która dąży do oderwania południowej części Jemenu od reszty kraju.
Jej przebywający na wygnaniu przywódca, Aidarus al-Zubaidi, ogłosił mobilizację społeczną w obronie południa i projektu jego niepodległości. Jednocześnie podtrzymał postulat przeprowadzenia w przyszłości referendum w sprawie niezależności południowego Jemenu.
Według doniesień trwają zakulisowe rozmowy dotyczące ewentualnego uznania STC przez saudyjskiego następcę tronu Mohammeda bin Salmana i umożliwienia al-Zubaidiemu powrotu do kraju. Taki krok mógłby jednak zostać odebrany jako zdrada przez prezydenta Jemenu Rashada al-Alimiego.
Trump krytykuje Huti, ale nie zapowiada nowych działań
Do eskalacji odniósł się również prezydent USA Donald Trump, który skrytykował działania rebeliantów i zapowiedział, że nie zapomni ich ataków. Przedstawił je jako próbę wpłynięcia na listopadowe wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych. Nie ogłosił jednak nowych działań militarnych.
Rosnące napięcie wokół jemeńskich portów, magazynów paliw i cieśniny Bab al-Mandab zwiększa ryzyko kolejnych uderzeń w infrastrukturę energetyczną oraz zakłóceń w żegludze. W sytuacji, gdy obie strony zapowiadają dalszy odwet, perspektywa szybkiego wygaszenia konfliktu pozostaje niepewna.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X