Legenda tenisa schudła do 41 kilogramów. Mówił jej, że jest gruba
42-letnia Marion Bartoli, zwyciężczyni Wimbledonu z 2013 roku, w autobiografii „Renaître” wróciła do związku z brytyjskim bankierem, którego nazywa tylko „D”. Codzienne uwagi o wadze pchnęły ją do skrajnego odchudzania. W 2016 roku ważyła 41 kilogramów i mówiła o „tajemniczym wirusie”. Później przyznała, że to była anoreksja
Francuzka pokonała w finale na trawie Sabine Lisicki i niespełna półtora miesiąca później, 15 sierpnia 2013 roku, zakończyła karierę. Powodem były urazy. Wkrótce potem zaczęła się historia, którą opisała w książce wydanej w 2019 roku wspólnie z Géraldine Maillet.Partner, angielski bankier określany inicjałem „D”, na początku wydawał się czarujący i uprzejmy. Z czasem relacja stała się toksyczna. Bartoli pisała, że każdego ranka szczypał ją w brzuch i powtarzał, że jest gruba, a na ulicy porównywał ją z innymi kobietami.
Żeby już nie słyszeć, jak ktoś codziennie mówi mi, że jestem gruba, postanowiłam schudnąć— cytowała własne słowa w wywiadach promujących książkę.
Dodawała, że nie miała już ochoty żyć i że mężczyzna zamienił jej życie w piekło.Została w tym związku latami. Punkt zwrotny nastąpił przy oświadczynach: uznała, że ten człowiek nie może być ojcem jej dzieci, odmówiła i odeszła. Sama podkreślała później, że to nie była miłość — po rozstaniu partner w ogóle jej nie brakował
Po rozstaniu waga nadal spadała. W 2016 roku Bartoli publicznie tłumaczyła dramatyczną utratę kilogramów „tajemniczym wirusem” złapanym w Indiach. Mówiła wtedy, że boi się o życie, że serce może stanąć, a organizm odrzuca coraz więcej rzeczy — jadła głównie sałatę i ogórki bez skórki. Organizatorzy Wimbledonu nie dopuścili jej do turnieju legend ze względu na stan zdrowia.
Później sprostowała tę wersję. W książce i w wywiadach, m.in. dla „The Guardian” w 2023 roku, przyznała, że chęć schudnięcia przerodziła się w obsesję i anoreksję. Siła psychiczna, która na korcie była atutem, obróciła się przeciwko niej: skoro postanowiła nie jeść, potrafiła doprowadzić to do skrajności. Spadła do 41 kilogramów. Spędziła około pół roku w szpitalu we Włoszech, karmiona przez sondę, bez stałych posiłków i — na początku — bez kontaktu ze światem zewnętrznym.
Bartoli wróciła do zdrowia. W 2019 roku wyszła za belgijskiego piłkarza Yahyę Boumediene’a. Próbowała wrócić na korty WTA, ale do pełnego powrotu nie doszło. Została przy tenisie jako komentatorka. W karierze wygrała osiem turniejów WTA, zarobiła ponad 11 milionów dolarów i doszła do 7. miejsca w rankingu. Najwyżej ceni dziś nie sam triumf na Wimbledonie, lecz to, że właśnie ten turniej — trzy lata później, gdy nie dopuszczono jej do gry — zmusił ją do zatrzymania się.