Książę Harry o śmierci mamy: wierzyłem, że wróci
Książę Harry po raz kolejny opowiedział o śmierci swojej matki. W rozmowie na platformie MasterClass wrócił do wydarzeń z 1997 roku i przyznał, że jako 12-latek nie potrafił zaakceptować, że księżna Diana naprawdę nie żyje. Stworzył więc własne wyjaśnienie tragedii.
Wierzyłem, że ona w końcu wróci. Byłem przekonany, że zaaranżowała swoje zniknięcie, żeby uciec od wszystkiego, co ją niszczyło, i że wróci w przebraniu, po czym zabierze mnie i mojego brata ze sobą – wyznał.
Harry rozmawiał z neurobiolożką dr Mary-Frances O'Connor o żałobie, stracie i radzeniu sobie z trudnymi doświadczeniami. Wspomniał również o pogrzebie Diany. Jak przyznał, czuł wtedy wyrzuty sumienia, ponieważ nie potrafił płakać tak jak tysiące osób, które żegnały jego matkę.
Czułem się bardzo dziwnie, gdy setki osób, którym ściskaliśmy dłonie, miały je mokre od łez, które ścierali z własnych twarzy. Prawie miałem wyrzuty sumienia, że nie potrafię okazać takich emocji jak ci ludzie, którzy płakali za kimś, kogo nawet nie znali - mówił w wywiadzie książę Harry.
Jak wspomina książę, przez kolejne lata pozostawał w stanie silnego napięcia i emocjonalnego odrętwienia. Otoczenie uważało, że dobrze radzi sobie ze stratą, ponieważ sam powtarzał, że „wszystko jest w porządku”.
Harry przyznał, że w rzeczywistości nie potrafił poradzić sobie z emocjami. Jednym ze sposobów na ucieczkę od trudnych myśli i odzyskanie poczucia stabilizacji okazała się dla niego służba w armii.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X