Szewczak ostrzega: spekulanci mogą uznać, że to dobry czas moment na atak na złotego
Janusz Szewczak ostrzegał w programie Ewy Bugały, że dalsze ataki rządu Tuska na niezależność NBP i grożenie jego prezesowi Adamowi Glapińskiemu może doprowadzić do ataku spekulantów walutowych na polską walutę. - Ataki na bank centralny to jest zabawa zapałkami w składzie benzyny - ocenił.
Ryzykowna gierka Tuska
Premier Donald Tusk nie podjął jeszcze decyzji w sprawie kontrasygnaty pod wnioskami prezydenta Karola Nawrockiego o powołanie nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Członkowie zarządu banku centralnego są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek prezesa NBP. Jednakże zgodnie z konstytucją, co do zasady akty urzędowe prezydenta wymagają kontrasygnaty premiera. Wyjątki to m.in. wniosek do Sejmu o powołanie prezesa NBP, czy członków RPP. Powołanie członków zarządu banku centralnego wymaga kontrasygnaty.W maju Narodowy Bank Polski poinformował, że premier Donald Tusk zwrócił bez kontrasygnaty postanowienia prezydenta dotyczące powołania tych samych czterech osób na członków zarządu NBP. Chodzi o Martę Kightley, Przemysława Litwiniuka, Ludwika Koteckiego i Marcina Zarzeckiego.
Janusz Szewczak mówił w Republice, że ataki na Narodowy Bank Polski, na prezesa Glapińskiego osobiście trwają już od czasów kampanii wyborczej i mogą przynieść fatalne konsekwencje dla naszego kraju.
Tam przecież straszono prezesa wyprowadzaniem przez silnych ludzi, o tym, że on jest nielegalny i tak dalej, tego typu opowieści z mchu i paproci. Można powiedzieć, że jest to komiczne, gdyby to nie było tragiczne w skutkach. Dlatego, że ataki na bank centralny to jest zabawa zapałkami w składzie benzyny
- zaznaczył.
Zwrócił uwagę, że "każda próba podważenia wiarygodności banku, prezesa banku, grożenie mu Trybunałem Stanu" - podważa wiarygodność NBP. Dodał przy tym, że ewentualne postawienie prof. Glapińskiego przed trybunałem byłoby możliwe jedynie przy 3/5 głosach w Sejmie - ale to tym rządzący wolą nie wiedzieć.
Proszę sobie wyobrazić, że te rosnące poziomy wyceny dolara, euro, franka szwajcarskiego, funta brytyjskiego... to nie jest koniec. Jeśli te ataki będą dalej trwały, to spekulanci międzynarodowi uznają, że jest czas na atak na polską złotówkę, na której da się przecież świetnie zarobić na takim ataku spekulacyjnym. Historia to już pokazywała. No i możemy się obudzić z zupełnie innymi poziomami, choć one i dzisiaj są wysokie, bo te 4,40 za euro, prawie 4 złote za dolara w tej chwili, pod 5 złotych już za franka - to nie jest koniec w takiej sytuacji, a to się bezpośrednio przekłada między innymi na ceny ropy, gazu, bo te kupujemy nie za polskie złote, tylko właśnie za waluty, głównie za dolara kupuje się na rynkach światowych. A więc widzimy, że ta cena gazu dzisiaj, która poszybowała na rynkach światowych na giełdach do poziomu blisko 100 euro za megawatogodzinę, może jeszcze ulec zmianie
- ostrzegał.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Kolejne włamanie do rządowego systemu! Tym razem ucierpiało Ministerstwo Kultury!
Tak będzie wyglądał nowy stadion Milanu i Interu. San Siro odejdzie do historii
„Rządowi Tuska pomyliły się epoki!”. Zajączkowska-Hernik alarmuje o nowych przepisach ws. "środków ograniczających"