System kaucyjny ma „manko”. Ministerstwo środowiska operuje półprawdami
System kaucyjny to przekręt. Jest maszyną do transferu pieniędzy od Polaków do prywatnych operatorów – z błogosławieństwem ministerstwa, które chwali się tylko połową danych – uważa Paweł Usiądek, jeden z liderów konfederacji, włączając się w ogólnopolską dyskusję na temat rozwiązania, które Polacy gremialnie krytykują.
650 mln zł! Tyle wynosi w tej chwili „manko” systemu kaucyjnego! To wartość wprowadzonych już do obiegu opakowań, za które kaucja nie została zwrócona klientom. Jak tak dalej pójdzie, to zgodnie z procedurami pieniądze wpadną na konto operatorów systemu kaucyjnego i jego menadżerów!
– alarmuje Paweł Usiądek.
Polityk Konfederacji dodaje, że w pierwszych miesiącach zwrócono jedynie 28 proc. z łącznej liczby wprowadzonych opakowań. I choć wiceminister Anita Sowińska ogłosiła, że "Polacy zwrócili 520 milionów puszek i butelek!", to jednak resort środowiska usilnie unikał podania informacji, ile opakowań w tym czasie trafiło na rynek.
Dopiero po naciskach Wirtualnej Polski rząd przyznał: 1,8 miliarda opakowań. Zwrócono zaledwie 28 procent. Ministerstwo ma „manko” w wysokości 650 milionów złotych kaucji – pieniędzy, które Polacy zapłacili przy kasie i których jeszcze nie odzyskali.
I tu wchodzi mechanizm, który Konfederacja krytykuje najbardziej. Nieodebrane kaucje zasilają budżety PRYWATNYCH OPERATORÓW systemu. Nie wracają do konsumentów. Nie trafiają do budżetu państwa. Idą do firm, które zarządzają systemem kaucyjnym
– dodaje Paweł Usiądek.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X