SN uchylił immunitet sędziemu Jakubowi Iwańcowi
Sąd Najwyższy uchylił we wtorek immunitet warszawskiemu sędziemu Jakubowi Iwańcowi w sprawie podejrzenia przestępstwa prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości i spowodowania kolizji 11 października ub.r. w Rejowcu Fabrycznym.
Orzeczenie wydała prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN Maria Szczepaniec. Jednocześnie we wtorkowym postanowieniu SN zdecydowano o zawieszeniu sędziego oraz o obniżeniu mu wynagrodzenia o 50 proc.
- Analiza materiału dowodowego pozwala na stwierdzenie, że fakt zaistnienia dostatecznie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego nie budzi wątpliwości - powiedziała sędzia Szczepaniec.
Postanowienie jest nieprawomocne, obronie przysługuje możliwość złożenia na nie zażalenia.
Głośna medialnie sprawa dotyczy zdarzenia z października zeszłego roku. Wówczas warszawski sędzia i ówczesny zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów przy warszawskim sądzie okręgowym Jakub Iwaniec miał spowodować kolizję w miejscowości Rejowiec Fabryczny (woj. lubelskie).
W drugiej połowie października ub.r. do SN trafił wniosek o uchylenie sędziemu immunitetu w tej sprawie. Jak podawała Prokuratura Krajowa, 11 października 2025 r. sędzia Iwaniec uczestniczył w imprezie stowarzyszenia strzeleckiego, w trakcie której spożywał alkohol, a około godz. 21 został odwieziony do swojego domu w Rejowcu Fabrycznym. Kilkanaście minut później sędzia zamówił pizzę z odbiorem osobistym. Iwaniec – jak relacjonowała PK - odebrał zamówienie i przebywał w lokalu przez ok. 25 minut.
Według prokuratury, gdy sędzia wracał do domu, zobaczyli go sąsiedzi. Samochód, którym – jak zeznała śledczym świadek zdarzenia – kierował Iwaniec, „w pewnym momencie zjechał z jezdni na chodnik, a następnie uderzył w znajdujące się trzy metry od tych sąsiadów drzewo”. Następnie samochód „zawrócił, wjechał na jezdnię i kontynuował jazdę, wjeżdżając na posesję” sędziego.
PK informowała, że w noc zdarzenia sędzia został przewieziony do szpitala, gdzie poddano go badaniom toksykologicznym, które wykazały, że około trzy godziny po zdarzeniu w jego krwi było 1,85 promila alkoholu.
Obrona sędziego konsekwentnie podkreśla, że Iwaniec nie prowadził samochodu, a był jego pasażerem. Podczas wtorkowego posiedzenia SN obrońcy wskazali konkretną osobę, która – według nich – prowadziła samochód.
– Prokuratura nie udowodniła, że sędzia kierował pojazdem, bo nie przeprowadziła w tym zakresie w ogóle postępowania dowodowego – podkreślał broniący Iwańca mec. Michał Skwarzyński. Wskazywał też na – w jego ocenie – polityczne tło sprawy.
Najnowsze
HIT DNIA! CZARNEK WYJAŚNIA SZCZUJĄCE DZIENNIKARKI MEDIÓW W POZORNEJ LIKWIDACJI I TVN-u!
7 milionów złotych na "promocję" Polski. Internauci bezlitośni dla nowego spotu: "Czy wam nie jest wstyd?"
Historyczny sukces Baranowskiej i Bujnowskiego! Zdobyli medal MŚ
SPRAWDŹ TO!