TO JEJ PRIORYTET?! Rzecznik Praw Obywatelskich zadba o prawa Ukraińców w Polsce
Po spotkaniu z ambasadorem Niemiec, co i ona i Miguel Berger, zaświadczyli stosownym zdjęciem i wpisem, nowa Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram szykuje się do kolejnego proobywatelskiego działania. Po rozmowie z dyplomatą z Berlina przyszedł czas na uczczenie... Dnia Niepodległości Ukrainy. Z tej właśnie okazji, 24 sierpnia, w biurze RPO pani Gregorczyk-Abram spotka się z "przedstawicielkami i przedstawicielami ukraińskich organizacji działających w Polsce".
"Podczas spotkania przedstawione zostaną główne problemy obywateli Ukrainy, które trafiają do Biura RPO. W dalszej części przewidziana jest dyskusja", podaje Biuro RPO. Czemu owa dyskusji będzie poświęcona - raczej nietrudno zgadnąć. Jest to tak samo oczywiste, jak treść wydanego 13 sierpnia komunikatu, po zakończeniu spotkania Gregorczyk-Abram z dyplomata Bergerem. Czytamy w nim: "Ambasador złożył Sylwii Gregorczyk-Abram gratulacje z tytułu wyboru na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Następnie rozmawiano o priorytetach związanych z objęciem tej funkcji oraz możliwościach wykorzystania kompetencji RPO w rozwiązywaniu najważniejszych wyzwań dotyczących ochrony praw człowieka".
Była "gwarantka" - jest "gwarant"
Oświadczenie, mimo swojej lakoniczności, jest bardzo znamienne. Dyplomatyczny przedstawiciel Berlina jawi się tu, jako gwarant "praw człowieka w Polsce". Ostatni raz z takich "gwarancji" korzystała pod koniec XVIII wieku Targowica, z tym iż "gwarantką" była wtedy caryca Katarzyna II (zresztą wywodząca się z tego samego narodu, co Berger). Wówczas też chodziło o "prawa człowieka" - pojmowane również (cóż za przypadek) za prawa "mniejszości".
Spotkanie pani Gregorczyk-Abram z niemieckim ambasadorem wzburzyło internautów. "Abram, jesteś rzecznikiem praw obywateli Niemiec, czy obywateli Polski?! Co to ma znaczyć?! Szykujesz sobie azyl na przyszłość?"; "Hańbą jesteś kobieto dla Polski i Polaków. Upolityczniona i bezwzględna"; "A z jakiej paki ambasador Niemiec miesza się do polskich spraw. Co ma wspólnego RPO z niemiecka ambasadą, czyżby wszyscy urzędnicy Tuska byli na pasku Niemca. Po instrukcje to lewackie aktywiszcze tam poszło?", cytujemy stosunkowo najłagodniejsze wpisy z sieci.
Czy podobnych możemy spodziewać się po spotkaniu Gregorczyk-Abram z ukraińskimi aktywistami? Niestety wiele na to wskazuje, gdyż obecna RPO (i pomyśleć, że kiedyś to stanowisko zajmował śp. Janusz Kochanowski, rzeczywisty, niezależny i kompetentny obrońca praw człowieka!), traktuje, jak wskazują praktycznie wszystkie jej działania, prawa człowieka bardzo specyficznie.
Zaangażowana w rozmaitego typu antyrządowe akcje (była współtwórczynią tzw. inicjatywy obywatelskiej „Wolne Sądy”) za czasów władzy PiS, Gregorczyk-Abram rozwinęła skrzydła po 13 grudnia 2023 roku. Ulubienica nowego kierownictwa resortu sprawiedliwości stanęła na czele afiliowanej przy MS komisji badającej "mechanizmy represji wobec organizacji pozarządowych i działaczy społecznych w latach 2015–2023". Działalność tej swoistej politycznej czerezwyczajki nie przyniosła specjalnego sukcesu, ale o Gregorczyk-Abram zaczęło się coraz częściej mówić w aspekcie jej kolejnych stanowisk, co jednak, zważywszy na kontekst, nie zawsze mogło jej się podobać.
A kiedy Gregorczyk-Abram zajmie się Polakami?!
Gdy padła kandydatura Gregorczyk-Abram na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich internauci przypomnieli aferę wokół tzw. grupy „Wejście”. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że Gregorczyk-Abram mogła uczestniczyć w przygotowywaniu wniosków prokurator Ewy Wrzosek dotyczących bezprawnego przejmowania mediów publicznych.
Obecna RPO najwyraźniej jest za praworządnością, "tak ją rozumie". Takie podejście nie może nie podobać się jej pryncypałowi - liderowi koalicji 13 grudnia, Donaldowi Tuskowi.
Dlatego też całkowicie przewidywalny jest przebieg spotkania Gregorczyk-Abram z przedstawicielami środowisk ukraińskich. Oby mylili się realiści/pesymiści (niepotrzebne - skreślić), ale najprawdopodobniej, 24 sierpnia od godz. 13, czekać nas będzie festiwal antypolskiej propagandy, w której pojedyncze, rzeczywiście naganne zdarzenia, posłużą do stworzenia obrazu ksenofobicznych i antyukraińskich Polaków. Jeśli zaś takich "zdarzeń" będzie brakować to, zgodnie ze znanym powiedzeniem Franciszka Fiszera, trochę się "ich dobierze" - czytaj: wymyśli.
W sferze marzeń pozostaje natomiast organizacja, przynajmniej przez obecną RPO, spotkania z Polakami, którzy padli w naszym kraju ofiarą agresji ze strony Ukraińców. A takich zdarzeń jest wiele - nic tu nie trzeba "dobierać". 9 lipca trzech Ukraińców - w wieku 28, 30 i 37 lat - zaatakowała Polkę i Polaka. 36-latek zmarł dwa dni później w szpitalu. W Zdyni (Małopolska) 46-letni Ukrainiec kilkukrotnie ugodził nożem Polaka. We Wrocławiu 18-letni Ukrainiec brutalnie zaatakował Polkę... Listę takich zdarzeń można, niestety, wydłużać. Znajdą się na niej nie tylko akty fizycznego terroru, ale także groźby, przejawy słownej nienawiści do Polski i Polaków, gloryfikacja Bandery i zbrodni dokonanych UPA, a nawet sugestia, by odbierać dzieci tym rodzicom, którym nie podoba się afirmacja bandytów - organizatorów i realizatorów Rzezi Wołyńskiej.
Czy można liczyć, że tymi tematami zajmie się Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram? Takie pytanie mógłby zadać tylko ktoś bardzo naiwny.
Źródło: Republika, Biuro RPO
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Kolejne zawiadomienie Jabłońskiego do prokuratury. W tle raport za prawie 200 tys. zł
Kompromitacja Tuska! Raport z AI, publiczne pieniądze i błyskawiczna dymisja
Pierwsza Dama wspiera zawodniczki na Podkarpackim Festiwalu Piłki Nożnej Kobiecej