Jest decyzja prokuratury ws. śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w czwartek, 24 września o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie o składanie fałszywych zeznań w śledztwie dot. tzw. "teczek Kiszczaka"
„Teczki Kiszczaka” i zeznania Lecha Wałęsy. Jest decyzja prokuratury
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła w dniu 24.09.2026 r. postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie, podejrzanemu o czyn z art. 233 § 1 k.k.
Przedmiotowe postępowanie prowadzone było od 2017 r. przez Instytut Pamięci Narodowej – Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W 2023 r. postępowanie zostało przekazane do prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Ówczesny Prokurator Okręgowy w Warszawie, Mariusz Dubowski, bez wykonania ani jednej czynności procesowej, skierował 29.11.2023 r. akt oskarżenia. Postanowieniem z 24.06.2024 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie zwrócił sprawę prokuratorowi celem uzupełnienia postępowania przygotowawczego.
W postępowaniu tym przedstawiono Lechowi Wałęsie zarzut składania fałszywych zeznań podczas przesłuchania w charakterze świadka, które miało miejsce 13 kwietnia 2016 r. w ramach postępowania prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, dotyczącego autentyczności tzw. "teczek Kiszczaka". Podczas tego przesłuchania Lechowi Wałęsie okazano odręcznie sporządzone dokumenty, ujawnione w mieszkaniu wdowy po gen. Kiszczaku, z teczek personalnej i pracy tajnego współpracownika służb bezpieczeństwa o pseudonimie "Bolek", na których widniały podpisy "Bolek" lub "Lecha Wałęsa". Poza jednym dokumentem Lech Wałęsa zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazywane mu dokumenty.
Następnie w ramach postępowania prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku uzyskano opinię biegłych z zakresu badania pisma z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Z wniosków tej opinii wynikało, że znaczna większość dokumentów, ujawnionych w "teczkach Kiszczaka" oraz znajdujących się na nich podpisów "Bolek" została sporządzona przez Lecha Wałęsę. Mając na uwadze treść tej opinii prokurator Instytut Pamięci Narodowej – Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przedstawił Lechowi Wałęsie zarzut, że zeznał on nieprawdę negując swoje autorstwo zapisów lub podpisów złożonych na okazanych mu dokumentach, co do których biegli stwierdzili, że je nakreślił.
Wydając decyzję o umorzeniu śledztwa prokurator aktualnie prowadząca niniejsze postępowanie bardzo skrupulatnie oceniła – zgodnie ze wskazaniami sądów – opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych.
Po pierwsze prokurator wskazała, że opinia ta wcale nie jest kategoryczna, jeśli chodzi o przypisanie autorstwa badanych zapisów i podpisów Lechowi Wałęsie. Biegli zarówno w opinii pisemnej, jak i dwukrotnie w opiniach ustnych, podkreślili, że według nich szereg badanych przez nich dokumentów (wymienionych następnie w zarzucie Lecha Wałęsy) została nakreślona przez osobę, która nakreśliła również materiał przekazany im przez prokuratora jako porównawczy.
Prokurator opisał ten materiał jako pochodzący od Lecha Wałęsy, biegli jednak nie mogli mieć pewności, że zapisy te faktycznie nakreślił Lech Wałęsa. Biegłym bowiem nie przekazano tzw. wpływowych prób pisma, a więc tekstu nakreślonego przez Lecha Wałęsę na polecenie w obecności prokuratora lub policjanta. Natomiast odnośnie do większości dokumentów pochodzących z różnych urzędów, Lech Wałęsa, któremu je okazano przed przesłaniem do biegłych, zaprzeczył, że je nakreślił (na 136 dokumentów wykorzystanych jako materiał porównawczy przez biegłych Lech Wałęsa tylko odnośnie do dwóch podpisów potwierdził swoje autorstwo, a co do pięciu wskazał, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostały przez niego złożone). Prokurator uznała, że nie ma więc żadnych dowodów, by przyjąć ze stuprocentową pewnością, iż materiał porównawczy faktycznie pochodził od Lecha Wałęsy
- możemy przeczytać.
Po drugie, prokurator wnikliwie wypunktowała błędy metodologiczne popełnione przy wykonywaniu tej opinii.
Przede wszystkim biegli nie dysponowali adekwatnym materiałem porównawczym. Badane były rękopisy z okresu od 19 grudnia 1970 r. do 19 września 1980 r. (157 pozycji), z czego ponad połowa pozycji datowanych było na grudzień 1970 r. i na rok 1971, natomiast materiał porównawczy pochodził w lat 1963-2016, z czego kilka dokumentów było z 1963 r., potem dopiero jeden z 1970 r. (jeden podpis), pojedyncze z 1972 r. i 1974 r. oraz kilka z 1976 r. Większość materiału porównawczego była z lat 80-tych i 90-tych XX wieku i z XXI wieku. Sami zaś biegli ocenili, że różnica charakteru pisma między dokumentami datowanymi na 1976 r. a datowanymi na 1996 r. jest tak duża, że wyglądają całkowicie odmiennie. Biegli uznali, że dokumenty te sporządziła ta sama osoba tylko na podstawie kilku dokumentów z lat 80-tych, które według nich zostały sporządzone charakterem pisma częściowo zbieżnym z tym widniejącym na dokumentach z lat 70-tych, a częściowo z tym widniejącym na dokumentach z lat 90-tych.
Jednakże z materiału dowodowego – licznych zeznań funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa – bezspornie wynika, że w latach 80-tych fałszowali oni podpisy Lecha Wałęsy i preparowali dokumenty podrabiając jego charakter pisma, co miało go zdyskredytować w oczach współpracowników oraz Komitatu Noblowskiego, a tym samym przyczynić się, by nie otrzymał on Pokojowej Nagrody Nobla. Mając to na uwadze prokurator doszła do wniosku, że nie ma pewności, czy materiał porównawczy datowany na lata 80-te, którym posługiwali się biegli, jest autentyczny, a tym samym czy prawidłowe są ich wnioski co do tego, że wszystkie przedłożone im dokumenty jako pochodzące od Lecha Wałęsy faktycznie zostały sporządzone przez jedną osobę i że mogą one być wykorzystane do analizy dokumentów z "teczek Kiszczaka", niezależnie od czasu ich sporządzenia.
Prokurator wzięła także pod uwagę, że z całości zebranego materiału dowodowego – depozycji Lecha Wałęsy, ale także zeznań rozlicznych świadków – jednoznacznie wynikało, że Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70-tych, długich rękopisów.
Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego "Solidarność", były pisane dla niego przez inne osoby. Zeznania te jednoznacznie świadczą przeciwko zasadności wykorzystania do badań długich dokumentów dowodowych krótkich zapisów porównawczych, a szczególnie podpisów. Powszechnie wiadomo bowiem, że często nawet analfabeci, a także osoby, które w pewnym momencie życia straciły wzrok, potrafią się sprawnie podpisać, a nie umieją zapisać żadnego innego słowa. Nawet wyrobiony i stały podpis nie może więc być wykorzystywany jako porównawczy do badania długich dokumentów, bo nie dowodzi wcale, że osoba, która się nim posługuje, jest w stanie sporządzić zapis o jakimkolwiek innym brzmieniu, szczególnie tekst wielostronicowy
- wskazuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Źródło: Republika, X, Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Wstrząsające wydarzenia w Jarosławskim Opactwie. Prezydent Nawrocki reaguje
Obrońcy życia o wystąpieniu Prezydenta RP: w ONZ wybrzmiało, że odpowiedzią na kryzys demograficzny jest życie, a nie aborcja
Marianna Schreiber szuka nowej pracy. Złożyła papiery do Straży Miejskiej