Prezes TK w Republice o "zamachu stanu". Wspomniał o konkretnej dacie
Bogdan Święczkowski ostro ocenił działania przedstawicieli rządu w Trybunale Konstytucyjnym i zapowiedział, że nie zamierza ustępować pod presją. W rozmowie z Telewizją Republika opowiedział o wczorajszym incydencie z udziałem ministra Macieja Berka, zarzucił organom państwa wywieranie nacisków na sędziów i pracowników TK, a także odniósł się do możliwości uchylenia mu immunitetu. Prezes Trybunału mówił również o sporze dotyczącym nowych sędziów i skrytykował opinię Komisji Weneckiej.
Awantura w Trybunale Konstytucyjnym. Święczkowski wyjaśnia, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami
Jednym z głównych tematów rozmowy było wczorajsze zdarzenie w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego. Święczkowski przedstawił własną wersję wydarzeń związanych z wizytą Macieja Berka oraz osób wybranych przez Sejm na stanowiska sędziów TK, które nie złożyły ślubowania wobec prezydenta.
Jak relacjonował prezes Trybunału, w chwili pojawienia się gości w budynku kilku sędziów pracowało nad projektami rozstrzygnięć i orzeczeń. Berek miał przekazać dokumenty, które Święczkowski przyjął osobiście.
Prezes wyjaśnił, że zdecydował się na to, aby nie narażać kolejnego pracownika Trybunału na ewentualne konsekwencje prawne.
Później doszło do sporu o wejście do części budynku przeznaczonej dla sędziów i pracowników obsługujących ich działalność orzeczniczą. Święczkowski twierdzi, że nie wyraził zgody na wejście tam osób z zewnątrz, a jego interwencja miała zapobiec naruszeniu obowiązujących zasad porządkowych.
– Po przyjęciu dokumentów interweniowałem, uniemożliwiłem panu Berkowi wtargnięcie do części sędziowskiej Trybunału Konstytucyjnego
– relacjonował.
Zaznaczył, że nie doszło do użycia siły fizycznej. Według jego wersji to Berek miał napierać na jego rękę, gdy prezes TK zastawiał przejście.
Święczkowski poinformował, że zdarzenie zarejestrowały kamery bezpieczeństwa. Zapowiedział, że nagranie zostanie przekazane organom ścigania, jeśli wystąpią o jego udostępnienie.
– To nagranie świadczy tylko i wyłącznie o tym, że zachowałem się jak należy
– przekonywał.
Prezes TK tłumaczył, że sam zdecydował się interweniować, choć w normalnych okolicznościach zadanie to powinno należeć do strażnika Trybunału. Jak wyjaśniał, chciał uniknąć sytuacji, w której kolejny pracownik instytucji stałby się przedmiotem postępowania prokuratorskiego.
„To już bezpośredni zamach stanu”. Mocne oskarżenia pod adresem władz
W dalszej części rozmowy Święczkowski przedstawił szerszą interpretację konfliktu wokół Trybunału. Jego zdaniem działania podejmowane wobec instytucji nie ograniczają się do sporu o status nowych sędziów, lecz stanowią próbę przejęcia kontroli nad organem konstytucyjnym.
– Cały aparat państwa jest wykorzystywany do tego, w moim przekonaniu, bezpośredniego zamachu stanu, chęci przejęcia Trybunału Konstytucyjnego
– stwierdził, wspominając o dacie, która Polakom kojarzy się wyjątkowo negatywnie - 13 grudnia, sugerując, że być może to wtedy wydarzy się najgorszy z możliwych scenariuszy.
Wśród instytucji, które wymienił w tym kontekście, znalazły się prokuratura, Służba Ochrony Państwa i policja. Prezes TK zarzucił również organom ścigania wywieranie presji na sędziów i pracowników Trybunału.
Twierdził, że wszyscy sędziowie są przesłuchiwani przez prokuraturę, a wezwania otrzymują również osoby, które dopiero rozpoczęły pracę w Trybunale i nie zdążyły jeszcze wykonywać obowiązków służbowych.
Święczkowski odniósł się także do działań sędziego w stanie sporu o status nowych członków TK, Dariusza Taborowskiego. Według jego relacji Taborowski miał zapowiedzieć złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osobę pełniącą obowiązki dyrektora Trybunału.
Prezes uznał to za kolejny przykład presji wywieranej na pracowników.
W rozmowie pojawił się również wątek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Święczkowski powiedział, że ma informacje z wewnątrz Agencji, według których ABW miała zostać zaangażowana w inwigilowanie otoczenia Trybunału Konstytucyjnego.
Nie przedstawił jednak podczas rozmowy materiałów, które pozwalałyby niezależnie potwierdzić te zarzuty. Należy je zatem traktować jako jego twierdzenia, a nie ustalone fakty.
Święczkowski spodziewa się wniosków o uchylenie immunitetu
W wywiadzie poruszono również kwestię możliwych działań prawnych wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Święczkowski przyznał, że spodziewa się kilku wniosków o uchylenie mu immunitetu.
Jego zdaniem mogą one opierać się na zarzutach, które określił jako abstrakcyjne i mające służyć wywołaniu określonego wrażenia w opinii publicznej.
– Wiedziałem, na co się decyduję, wiem, co mi grozi, że mam do czynienia z ludźmi, dla których konstytucja i prawa nie mają żadnego znaczenia. Ale godziłem się na to
– mówił.
Święczkowski zapewnił, że nie zamierza wycofywać się ze swojego stanowiska. Podkreślił, że jako wieloletni prokurator i sędzia czuje się zobowiązany do obrony obowiązującego porządku prawnego.
– Nie zmienię swojego postępowania, dopóki będę zdrowy i dopóki będę mógł, to będę, oczywiście stosując bierny opór, zapobiegał tego rodzaju działaniom
– zadeklarował.
Jednocześnie zaznaczył, że chciałby skoncentrować się na pracy orzeczniczej, a nie na publicznym komentowaniu konfliktu. Jak przyznał, występowanie w mediach nie jest jego zdaniem naturalną rolą sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jednak jako prezes instytucji uważa za swój obowiązek zabieranie głosu w sprawach, które uznaje za istotne dla funkcjonowania państwa.
Prezes TK krytykuje Komisję Wenecką. „Błędne przesłanki”
Święczkowski odniósł się także do opinii Komisji Weneckiej dotyczącej problemów ustrojowych związanych z Trybunałem Konstytucyjnym. Podkreślił, że jest to organ doradczy, a jego opinie nie mają charakteru wiążącego.
Nie oznacza to jednak, że zgadza się z przedstawionymi w niej argumentami.
– Ja się w dużej części nie zgadzam. Uważam, że jest oparta przede wszystkim na błędnych przesłankach, na błędnych informacjach
– powiedział.
Prezes TK przekonywał, że podczas prac nad opinią nie uwzględniono argumentacji prawnej przedstawionej przez wiceprezesa Trybunału Bartłomieja Sochańskiego. Skrytykował również niezależność Komisji, określając ją jako instytucję politycznie uwikłaną.
Jednocześnie przyznał, że spór wokół Trybunału wymaga rozwiązania systemowego. Jego zdaniem przedstawiciele władz wykonawczej i ustawodawczej oraz prezydent powinni podjąć rozmowy na temat ewentualnych zmian ustawowych lub konstytucyjnych.
Święczkowski zadeklarował, że zaakceptowałby kompromis wypracowany przez te władze i dostosował się do nowych przepisów.
– Jeżeli będzie kompromis konstytucyjny czy ustawowy zawarty przez władzę wykonawczą, ustawodawczą i pana prezydenta, to ja jako prawnik, który zawsze stosuje prawo i konstytucję, zastosuję się do nowych przepisów
– zapewnił.
Jednocześnie zarzucił obecnie rządzącym brak woli dialogu. Podkreślił, że do czasu ewentualnych zmian Trybunał powinien działać na podstawie obowiązujących przepisów.
Spór o nowych sędziów TK. Święczkowski wyjaśnia, dlaczego nie orzekają
Jednym z najbardziej spornych zagadnień pozostaje status osób wybranych przez Sejm na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego, które nie złożyły ślubowania wobec prezydenta Karola Nawrockiego.
Święczkowski utrzymuje, że do czasu złożenia ślubowania lub rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego przez Trybunał osoby te nie mogą korzystać z pełni uprawnień sędziowskich.
Jak tłumaczył, właśnie dlatego nie dopuszcza ich do składów orzekających. Prezes wskazał przy tym na problem związany z zasadami wyznaczania składów i odmową orzekania przez jednego z sędziów.
Prezes TK zapewnił jednak, że nie zamierza zmieniać przyjętej interpretacji pod wpływem nacisków. W jego ocenie jedyną drogą do zakończenia konfliktu jest przestrzeganie obowiązujących przepisów albo wypracowanie kompromisu przez właściwe organy państwa.
Najnowsze
Prezes TK w Republice o "zamachu stanu". Wspomniał o konkretnej dacie
Żurek chce aresztowania Obajtka. Europoseł odpowiada: w celi powinien siedzieć Tusk!
Błaszczak zapowiada zawiadomienie do prokuratury ws. TK! „To wypełnia znamiona zamachu stanu”