"Nie wiem jak się nazywam, nie pamiętam". Jakubiak informuje o stanie zdrowia pana Piotra
- Nadal nie mamy informacji o tym, co się dzieje z panem Piotrem zatrzymanym wczoraj przez policję - mówił poseł Marek Jakubiak prezes Wolnych Republikanów w Telewizji Republika. - Miał ranę ciętą na głowie, nie był świadomy gdzie jest - dodał.
"Skatowali go i teraz ukrywają"
Podczas protestu przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie doszło do agresywnego zatrzymania pana Piotra przez policję, w wyniku którego mężczyzna stracił przytomność i został zabrany przez pogotowie ratunkowe w kajdankach. Świadkowie zdarzenia stanowczo zaprzeczają rządowej narracji o „nożowniku”, opisując poszkodowanego jako spokojnego człowieka, byłego żołnierza oraz poturbowaną ofiarę brutalności funkcjonariuszy. Po wywiezieniu nieprzytomnego pacjenta ze szpitala, policja uniemożliwiła jego pełnomocnikowi uzyskanie informacji o miejscu pobytu zatrzymanego, co wywołało interwencję poselską Jarosława Kaczyńskiego na komendzie przy ul. Wilczej.
Do sprawy na antenie Republiki odniósł się poseł Marek Jakubiak.
Oczywiście najpierw przeprowadziłem to chodzenie, gdzie on w ogóle jest, bo to był wielki kłopot. Przyjechały dwie karetki, ale też nie było informacji, skąd one przyjechały albo gdzie one pojechały. Były dwie karetki i dowiedziałem się, że ona na Lindleya pojechała i stoi na podjeździe. Operator, który mówił do mnie per „panie Marku”, musiał wiedzieć, o co chodzi i nam pomagał. Ja mu bardzo dziękuję. Natomiast, jak dojechałem już do szpitala, a to zabrało mi blisko 40 minut, ta karetka, wyobraźcie sobie, dalej stała na podjeździe. Jak myśmy się pojawili w szpitalu – bo ja byłem jeszcze z taką panią Anią – jak myśmy pojawili się w recepcji, zaczęliśmy awanturę robić: „Gdzie jest ten człowiek?”. My nawet nie wiedzieliśmy, jak on się nazywa. Proszę państwa, dopiero na naszych oczach go zaczęto rejestrować!
- relacjonował Jakubiak.
Tak, ja podszedłem do pana Piotra. Oczywiście tragiczny widok: metr dziewięćdziesiąt pięć chłopów stoi nad skutym, siedzącym, pobitym człowiekiem. Ja do niego podszedłem i chciałem zapytać, jak on się nazywa, a on mówi: „Ja nic nie pamiętam, ja nie wiem, kim ja jestem”. Tak mi odpowiedział. Miał ciętą ranę na głowie i guza wielkości śliwki. To o czymś to znaczy. Takie uderzenie w głowę może spowodować różnego rodzaju zmiany. Rozmawiałem z tym personelem. Część tych pielęgniarek autentycznie współczuła, ale część, powiem, że mam wielką pretensję do takiej postawy. Być może oni się wszyscy razem przyzwyczaili do tego, że człowieka się traktuje jak śmiecia. Natomiast nie w mojej obecności, dlatego ich nagrałem i dlatego żeśmy go pilnowali. Pani mecenas też do 12:00 w nocy była ze mną w kontakcie. I powiem, że to, co oni odwalają z tym panem Piotrem, to ja czegoś takiego w życiu jeszcze nie widziałem. Nie dość, że go stłukli, nie dość, że go skatowali do nieprzytomności, to jeszcze w dodatku go ukrywają, bo się sami wstydzą tego, co zrobili. Polska powinna się dowiedzieć, z jakimi burakami mamy do czynienia
- zwrócił uwagę poseł.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kluby "Gazety Polskiej" w drodze do Warszawy. Tysiące patriotów będzie bronić niezależności Trybunału Konstytucyjnego
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Nowe podejście Węgier w UE. Premier Magyar zadowolony z ustaleń ws. migracji, energii i budżetu
"Nie wiem jak się nazywam, nie pamiętam". Jakubiak informuje o stanie zdrowia pana Piotra
Adwokat pana Piotra: „z taką sytuacją jeszcze się nie spotkałam”