Dramatyczna relacja Danuty Holeckiej w Republice: Ja ich błagałam
Danuta Holecka była gościem programu „Piachu w tryby” na antenie Telewizji Republika, gdzie opowiedziała o interwencji policji wobec jej męża przed warszawskim cmentarzem na Służewcu. Dziennikarka nie kryła emocji, relacjonując, jak funkcjonariusze mieli potraktować jej męża. – Ja ich błagałam, panowie, to my odjedziemy – wspominała.
Do zdarzenia doszło przed cmentarzem na warszawskim Służewcu. Mąż dziennikarki, Krzysztof Dunin-Holecki, został zatrzymany przez policję w związku z nieprawidłowym parkowaniem. Według relacji przedstawionej na antenie Republiki funkcjonariusze użyli wobec niego siły, powalili go na ziemię i założyli kajdanki. Konieczne było wezwanie pomocy medycznej.
Danuta Holecka opowiedziała o interwencji policji. „Ja ich błagałam”
O przebiegu zdarzenia Danuta Holecka opowiedziała telefonicznie w programie „Piachem w tryby”. Jak relacjonowała, próbowała wyjaśnić policjantom, kim jest jej mąż, jednak nie miała przy sobie dokumentu tożsamości.
Ja panom mówiłam, jak się nazywa mój mąż, ale panowie zapytali mnie, czy mam dowód. Powiedziałam, że nie, nie mam dowodu, ale ja się nazywam Danuta Dunin-Holecka, to jest mój mąż Krzysztof Dunin-Holecki. Oni wiedzieli – mówiła.
Dziennikarka podkreślała, że nie zamierzała wdawać się w konflikt. Proponowała, że po prostu odjadą z miejsca, w którym zaparkowali.
Po prostu, ja mówię, to dobrze, to my odjedziemy. Nie. - relacjonowała Holecka.
To są po prostu bandyci, którzy zostali na was nasłani i cała Polska o tym wie, wspieramy ciebie – odpowiedział jej jeden z prowadzących.
„Mój mąż nie był pijany”. Holecka o zachowaniu funkcjonariuszy
Holecka opowiedziała również o przyjeździe syna, który jest lekarzem. Mężczyzna miał próbować pomóc ojcu, jednak – według relacji dziennikarki – początkowo nie dopuszczono go do poszkodowanego. Doszło także do nieporozumień związanych z ustalaniem tożsamości uczestników zdarzenia.
Jak przyjechał syn, on miał dowód, podał panu dowód, a pan, za chwilę drugi pan, pyta, jak pan się nazywa. Przecież ma pan w ręku mój dowód, mówi syn, a tamten drugi trzyma w ręku jego dowód i nie wie, jak on się nazywa – relacjonowała.
Dziennikarka zaznaczyła, że jej mąż nie był pod wpływem alkoholu. Odniosła się w ten sposób do komentarzy pojawiających się w internecie.
Nie, mój mąż nie był pijany, tego nawet policja nie podnosiła takiej kwestii, przepraszam bardzo. No co to w ogóle jest? To jest zaszczucie jakieś – powiedziała.
Holecka przekonywała również, że miejsce, w którym zaparkowali, nie było drogą publiczną, lecz drogą prowadzącą na teren cmentarza, której administratorem jest parafia. Jej zdaniem funkcjonariusze mogli zatrzymywać kierowców już na początku drogi, zamiast interweniować wobec wybranych osób.
Tomasz Sakiewicz: „Nie widzieliśmy policjantów, widzieliśmy przestępców”
Do sprawy odniósł się także prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz. W rozmowie na antenie stacji ostro skrytykował działania funkcjonariuszy.
Nie widzieliśmy policjantów, widzieliśmy przestępców – stwierdził.
Sakiewicz przekonywał, że nawet w przypadku nieprawidłowego parkowania interwencja powinna ograniczyć się do standardowych działań, takich jak pouczenie, mandat czy odholowanie pojazdu. Krytykował użycie siły i założenie kajdanek mężowi dziennikarki.
Prezes Republiki określił całe zdarzenie mianem „repertuaru czysto esbeckiego”. Zapowiedział również, że stacja będzie wspierać Danutę Holecką w wyjaśnianiu okoliczności interwencji.
Źródło: Republika/Piachem w tryby
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Od niedawna białe kaski Policji i nowy numer identyfikacyjny
Jaki o ataku na Holeckich: nie zakuwa się złodziei ze szpitali, zakuwa się za parkowanie
Policja kluczy, Żurek ją wkopuje, Kierwiński wystawia laurkę, a Okulski mówi: sprawdzam!