Leśkiewicz o zbrodni w Jarosławiu: rządzący wykorzystywali napięcia między Polakami a Ukraińcami
- Rządzący w ostatnim czasie politycznie wykorzystywali pojawiające się niekiedy napięcia między Polakami a Ukraińcami, bardzo mocno eksponując przypadki, w których to Polacy dopuszczali się różnego rodzaju aktów agresji, choćby słownej. Był to element politycznej narracji - powiedział w radiu Wnet rzecznik prasowy Prezydenta RP Rafał Leśkiewicz.
Zbrodnia w Jarosławskim Opactwie
W czwartek przed południem na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ul. Benedyktyńskiej (woj. podkarpackie) 31-letni obywatel Ukrainy ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę. Poszkodowani trafili do szpitala. Jedna z ranionych osób zmarła. Według relacji świadków do ataku doszło przed mszą święta.
Do sprawy odniósł się w rozmowie w radiu Wnet Rafał Leśkiewicz zwracając uwagę na manipulacje rządu Donalda Tuska konfliktami między Polakami i Ukraińcami.
Zaznaczył, że prezydent złożył wczoraj kondolencje bliskim i współbraciom zamordowanego duchownego.
Wyraźnie podkreślił, że oczekuje od polskich służb szybkiego i dokładnego wyjaśnienia tej sprawy. Nie może być tak, że w Polsce pojawiają się ludzie, którzy łamią porządek prawny i doprowadzają do sytuacji, w której całe miasto – cały Jarosław – ogarnia panika
- wyjaśniał Leśkiewicz.
Rządzący w ostatnim czasie politycznie wykorzystywali pojawiające się niekiedy napięcia między Polakami a Ukraińcami, bardzo mocno eksponując przypadki, w których to Polacy dopuszczali się różnego rodzaju aktów agresji, choćby słownej. Był to element politycznej narracji. Wszyscy powinniśmy teraz oczekiwać od rządu szybkiego i rzetelnego wyjaśnienia tej sprawy, bez nadawania jej politycznego charakteru, oraz podjęcia działań, które mają zapobiegać podobnym zbrodniom w przyszłości
- zaznaczył rzecznik prasowy prezydenta.
Tusk podsyca napięcia
Rząd Donalda Tuska i wspierające go media liberalno-lewicowe w ostatnich miesiącach nagłaśniały pojedyncze przypadki przemocy wobec Ukraińców, także słowne, jako element szerszej „fali”, budując wrażenie, że w Polsce narasta masowa fala antyukraińskiej przemocy. Tusk mówił w Sejmie o „polowaniu” i przestrzegał przed konsekwencjami pojedynczych incydentów, nadając im wyraźnie szerszy wymiar polityczny. Tymczasem znacznie mniej miejsca poświęca się przypadkom agresji, konfliktów czy przemocy, których ofiarami są Polacy ze strony obywateli Ukrainy, choć również one powinny być traktowane z taką samą powagą. To zaś powoduje, że Polacy otrzymują sygnał - jeśli staniecie się ofiarą w takim konflikcie nikt się za wami nie ujmie.
Problemem jest więc nie tylko sama przemoc, lecz także polityczna selektywność przekazu rządu, który zdecydowanie mocniej nagłaśnia jedną stronę konfliktu. Dzieje się tak by uderzyć w prawicową opozycję i przedstawiać ją jako winnego takiego wyobrażonego stanu rzeczy, sugerując, że realizuje ona w ten sposób cele Rosji. Ta absurdalna narracja zakłamuje rzeczywistość, a jej celem jest polityczne uderzenie w przeciwnika.
CZYAJ WIĘCEJ: Atak w klasztorze w Jarosławiu. Komentarz dziennikarza "Press" urąga logice
Źródło: Republika, X, Radio Wnet
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X