Dramat w biurze Borowskiego. Mec. Lew Mirski: „Przekroczono wszelkie dopuszczalne granice”
Do dramatycznych scen doszło w piątek w siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Podczas interwencji policji mężczyzna miał stracić przytomność, a następnie został zabrany przez ratowników medycznych na noszach, z rękami skutymi kajdankami. Mecenas Andrzej Lew Mirski, komentując zdarzenie na antenie TV Republika, ocenił, że działania funkcjonariuszy były nieproporcjonalne i daleko wykraczały poza standardowe czynności.
Z relacji świadków wynika, że interwencja miała związek z poszukiwaniem mężczyzny, który wcześniej zwrócił na siebie uwagę służb podczas wydarzeń przed Trybunałem Konstytucyjnym. Prawnik zwrócił uwagę, że jeśli celem policjantów było wezwanie go do złożenia wyjaśnień lub poinformowanie o konieczności stawiennictwa, można było zrobić to w inny sposób.
– W takiej sytuacji wystarczyłoby przekazać wezwanie, zamiast doprowadzać do fizycznego obezwładnienia człowieka i interwencji pogotowia ratunkowego
– wskazał Mirski. Podkreślił, że przebieg zdarzenia budzi jego poważne zastrzeżenia.
Jak relacjonował prawnik, podczas działań uszkodzona została również szyba w drzwiach budynku. W jego ocenie cała interwencja odbiegała od zwyczajowych sposobów informowania obywateli o zainteresowaniu ze strony organów ścigania.
Mirski zaznaczył, że na tym etapie nie jest jasne, czy policja zamierzała zatrzymać mężczyznę, przedstawić mu zarzuty, czy jedynie przekazać informację o obowiązku stawienia się w określonym miejscu. Zwrócił jednak uwagę na konsekwencje zastosowanych środków.
– Gdyby każdą osobę, którą organy ścigania chcą wezwać, traktowano w ten sposób, placówki medyczne szybko zapełniłyby się podobnymi przypadkami
– ocenił prawnik.
W rozmowie pojawiło się również pytanie o przewiezienie poszkodowanego do karetki na noszach, mimo że miał na rękach kajdanki. Mirski odniósł się do tego z ironią, podkreślając, że transportowanie w takim stanie osoby na przesłuchanie byłoby sytuacją zupełnie niespotykaną.
Poszkodowany mężczyzna, według informacji podanych przez Niezalezna.pl, jest współpracownikiem biura Adama Borowskiego i żołnierzem rezerwy Wojska Polskiego. Jego stan zdrowia nie został dotąd publicznie potwierdzony.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Uwaga: Poczta Polska ostrzega przed oszustami, którzy żądają rzekomej opłaty celnej za przesyłkę!
Tomasz Sakiewicz: dlaczego pobito niewinnego człowieka
Niezalezna.pl: Brutalna interwencja pod TK i wstrząsające relacje zatrzymanych. „Przesłuchiwali za kratami, wyłamywali ręce”