W Gliwicach rozpoczęto zbiórkę podpisów pod referendum o odwołanie prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki
Stowarzyszenie Gliwice 2026 rozpoczęło zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum odwoławcze prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Inicjatorzy akcji zarzucają żonie jednego z liderów Koalicji Obywatelskiej szereg zaniedbań w gospodarowaniu majątkiem publicznym i wstrzymanie ważnych inwestycji dla miasta.
Jak poinformowali nas działacze Stowarzyszenia, mieszkańcy Gliwic mają 60 dni na złożenie podpisów na kartach poparcia ich. Proponowane pytanie referendalne brzmi: „Czy jest Pani/Pan za odwołaniem Katarzyny Kuczyńskiej - Budki z funkcji Prezydent Miasta Gliwice przed upływem kadencji?".
Pani prezydent bez absolutorium i wotum zaufania
"U podstaw decyzji o uruchomieniu procedury referendalnej leży głęboki kryzys zaufania do sposobu sprawowania władzy wykonawczej w mieście oraz szereg poważnych zastrzeżeń dotyczących gospodarowania majątkiem publicznym i realizacji kluczowych inwestycji. Symbolem tego kryzysu jest bezprecedensowe w historii gliwickiego samorządu nieuzyskanie przez Prezydent Miasta w bieżącym roku zarówno wotum zaufania, jak i absolutorium ze strony Rady Miasta", podkreślają inicjatorzy akcji referendalnej.
Najpoważniejszymi zarzutami, jakie mają do Kuczyńskiej-Budki są m. in.: rezygnacja z budowy szpitala miejskiego, co przyniosło też, ich zdaniem, wielomilionowe straty finansowe oraz kontrowersyjne priorytety wydatkowe, a także brak kontroli nad spółkami oraz nachalna propaganda wizerunkowa.
Rezygnacja z budowy szpitala miejskiego
Każdy z zarzutów został szczegółowo omówiony przez inicjatorów referendum. W kwestii szpitala inicjatorzy referendum podkreślili że: "władze miasta podjęły decyzję o rezygnacji z budowy nowego szpitala miejskiego na zaawansowanym etapie prac, po poniesieniu przez Gliwice znaczących nakładów finansowych. Dodatkowe kontrowersje budzi nieodpłatne przekazanie Śląskiemu Uniwersytetowi Medycznemu nieruchomości przeznaczonej pod tę inwestycję oraz bezpłatne oddanie projektu gliwickiego szpitala miastu Nysa. W ocenie inicjatorów referendum oznacza to utratę efektów wieloletnich przygotowań i wielomilionową stratę, podczas gdy gliwicka infrastruktura ochrony zdrowia pilnie wymaga nakładów finansowych".
Miliony na ruiny
W przypadku "kontrowersyjnych priorytetów wydatkowych" działacze Stowarzyszenia Gliwice 2026 uważają że "podczas gdy kluczowe potrzeby zdrowotne mieszkańców pozostają niezaspokojone, miasto decyduje się na przeznaczenie ponad 100 mln zł na odbudowę ruin dawnego Teatru Victoria. Symbolem dyskusyjnego zarządzania środkami publicznymi stał się również zakup rzeźby przedstawiającej kciuk za kwotę około 300 tys. zł".
Tą sprawą zainteresowały się już organy ścigania
Społecznicy mają też szereg uwag w kwestii "milionowych wydatków bez przetargu". "W okresie zaledwie dwóch lat miasto wydatkowało około 26 mln zł w trybach niewymagających przeprowadzania przetargów, przy czym część zamówień trafiała do tych samych podmiotów. Symbolem problemów z nadzorem stał się tzw. „Okrąglak" przy placu Grunwaldzkim (inwestycja o wartości ok. 3,5 mln zł), który został odebrany i rozliczony mimo poważnych wad wykonawczych. Władze miasta odmówiły publicznego udostępnienia ekspertyzy dotyczącej tej inwestycji, a sprawą zainteresowały się już organy ścigania", czytamy w uzasadnieniu akcji referendalnej.
Brak kontroli nad spółkami
Poważnym zarzutem wobec obecnej prezydent jest także "brak kontroli nad spółkami i kryzys w Piaście Gliwice". Inicjatorzy akcji referendalnej są bezlitośni dla Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Piszą: "radni napotykają na trudności w uzyskiwaniu dokumentów i informacji o działalności spółek komunalnych zarządzających majątkiem wartym miliardy złotych. Przykładem nieskutecznego nadzoru jest klub Piast Gliwice, który w ciągu dwóch lat otrzymał z budżetu miasta wsparcie w wysokości blisko 70 mln zł, a mimo to jego sytuacja ekonomiczna nie uległa oczekiwanej poprawie, generując dalsze straty".
Kuriozalne wydatki na propagandę
Pieniędzy nie brakuje też na propagandę władzy samorządowej. Społecznicy wskazują na niegospodarność przy wydatkach promocyjnych. Wyliczają: "urząd przeznaczył m. in. około 250 tys. zł na zmianę hasła promocyjnego z „Gliwice. Przyszłość jest tu" na „Z pewnością Gliwice"; około 91 tys. zł na opracowanie polityki kulturalnej; około 70 tys. zł na konsultacje odpadowe oraz około 166 tys. zł na monitoring mediów społecznościowych". Polityka informacyjna miasta w ocenie inicjatorów służy kreowaniu korzystnego wizerunku władzy, a nie rzetelnemu informowaniu i dialogowi z mieszkańcami.
„Referendum lokalne jest przewidzianym przez ustawodawcę instrumentem bezpośredniej kontroli demokratycznej mieszkańców nad sposobem sprawowania władzy samorządowej", podkreślają działacze Stowarzyszenia Gliwice 2026. „Jego istotą jest umożliwienie wspólnocie lokalnej dokonania bezpośredniej oceny, czy osoba sprawująca funkcję organu wykonawczego nadal posiada zaufanie niezbędne do wykonywania mandatu. Referendum nie przesądza wyniku tej oceny. Daje natomiast mieszkańcom możliwość samodzielnego rozstrzygnięcia, czy Katarzyna Kuczyńska-Budka powinna nadal sprawować funkcję Prezydent Miasta Gliwice do końca kadencji", podkreślają społecznicy.
Zbiórka podpisów pod akcją referendalną prowadzona jest przez wolontariuszy na terenie całego miasta.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X