Budka chce, by mieszkańcy zostali w domach. Burza po słowach europosła KO o referendum w Gliwicach i jego żonie
Borys Budka przekonuje, że mieszkańcy Gliwic zadowoleni z rządów jego żony, prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki, powinni pozostać w domach podczas referendum w sprawie jej odwołania. Europoseł Koalicji Obywatelskiej stwierdził również, że referendum nie jest „świętem demokracji”, a jego konstrukcja pozwala decydować mniejszości. Wypowiedź polityka spotkała się z ostrą krytyką. „Nic się nie uczy KO, jak postępować z referendami, nic a nic” – skomentował szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski.
Budka: "zadowoleni" mieszkańcy powinni zostać w domach
W Gliwicach temperatura polityczna rośnie, gdy zbliża się referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Głos w tej sprawie zabrał jej mąż, europoseł Koalicji Obywatelskiej Borys Budka, który w rozmowie z Wirtualną Polską przedstawił swoją wizję udziału mieszkańców w głosowaniu.
Polityk przekonywał, że osoby popierające obecną prezydent powinny zrezygnować z uczestnictwa w referendum:
– Przy referendach jest niestety jedyna droga. Chcesz odwołać, idziesz, jesteś zadowolony, zostajesz w domu – stwierdził Budka.
Europoseł KO poszedł jednak dalej, podważając określanie referendum mianem święta demokracji:
– Nie dajcie się nabrać, że referendum jest jakimś świętem demokracji. Nie, do referendum wzywają ci, którzy są niezadowoleni, mają do tego prawo. A ci, którzy są zadowoleni, chcą bronić prezydenta, uważają, że ta pięcioletnia kadencja to jest coś, po jakiej będzie rozliczany, zostają w domu – przekonywał.
Strach przed utratą wpływów?
Podczas rozmowy Budka został zapytany o sens pytania mieszkańców o zdanie w referendum:
– Nie. To jest jedno z przejawów demokracji. Świętem demokracji są wybory, natomiast referendum przy tej konstrukcji pozwala decydować mniejszości. Bo tam nie decyduje większość – powiedział.
Polityk tłumaczył następnie, że jego zdaniem przepisy dotyczące referendów odwoławczych prowadzą do sytuacji, w której o losach urzędujących samorządowców może przesądzić mniejsza część mieszkańców:
– Ja nie kwestionuję prawa. Ja tylko mówię, jaki jest mechanizm, że w referendach odwoławczych decyduje mniejszość, nie większość. W wyborach decyduje większość – argumentował.
Budka przywołał również przykłady Krakowa i Zabrza, wskazując, że mobilizacja przeciwników urzędujących władz może doprowadzić do ich odwołania.
Wypowiedź europosła KO skomentował w mediach społecznościowych szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski:
– No cóż Borys raczej nie pomaga swojej żonie. Z tego powodu lekarz nie leczy swojej rodziny – napisał.
Pawłowski odniósł się również do sugestii polityka KO dotyczących internetowych farm trolli:
– Ps. Z tymi farmami trolli to chyba miał na myśli Sok z Buraka :) – dodał.
Na zakończenie krytycznie ocenił postępowanie partii Tuska wobec inicjatyw referendalnych:
– Nic się nie uczy KO jak postępować z referendami, nic a nic – podsumował.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X