Brat Markiewicz– Przed wyborem Wojtyły na papieża, byłem jego ostatnim fryzjerem
„ Marianku a ostrzygłbyś mnie, żebym jakoś wyglądał na konklawe”? zrobiłem to, i coś mnie tknęło że nie wyrzuciłem jego włosów– mówił Brat Marian Markiewicz, bliski współpracownik i przyjaciel Jana Pawła II.
To była braterska relacja. Jego naturalność, normalność, a przez to wielkość była niesamowita. Każdego wysłuchał i zawsze miał czas dla innych. Czułem się przy nim jak przy starszym bracie. Pamiętam uśmiech Wojtyły i to był Papież Uśmiechu! –mówił brat Markiewicz
„kierowca”
To był góral. Wojtyła uwielbiał góry, narty, spacery. Ja wolałem morze. Jeździliśmy zawsze w trójkę ja prowadziłem. Wojtyła uważał, ze jeśli w gorące dni człowiek popływa w wodzie to wychłodzi organizm na tyle, że w sutannie nie będzie tak gorąco.
Gdy zmarł Paweł VI byłem za granicą, odprawiałem tam rekolekcje, i wówczas pomyślałem, ze Wojtyła powinien zostać papieżem. Po głowie chodził wiersz Słowackiego o Słowiańskim Papieżu—tłumaczył Markiewicz
„I Konklawe”
Przywoziliśmy Wojtyłe na spotkania do Watykanu, w czasie 9 dniowej żałoby po Pawle VI. Pokój który wylosował był blisko obrazu „Totus Tuuus” i z okna był widok na bazylikę św. Piotra. Wszystko mówiło o tym co ma nastąpić.
Pokój w którym odbywa się konklawe jest szczelnie zamknięty. Okna są zaplombowane, nie ma telefonów, kompletna izolacja i obowiązująca przysięga. Wszystkie teorie dziennikarskie, są nieprawdziwe, bo nic z tego zabezpieczonego miejsca nie może wyciec, nie ma takiej możliwości.
Jeździłem na wszystkie audiencje do Jana Pawła I. Podejrzewaliśmy, że jest chory, ale nikt nie przypuszczał, ze umrze—dodał Brat
„II konklawe”
Gdy przyjechał, 3 października, w pierwszej chwili go nie poznałem. Był nieobecny, bardzo zamyślony. To już nie był ten sam Wojtyła. Przed wyborem na papieża byłem jego ostatnim fryzjerem. Powiedział do mnie „ Marianku a ostrzygłbyś mnie, żebym jakoś wyglądał na konklawe”? zrobiłem to , i cos mnie tknęło że nie wyrzuciłem jego włosów—mówił Markiewicz
„16 październik 1978”
Pojawił się Biały Dym.. oglądałem ten moment w telewizji. To się już czuło. Gdy żegnaliśmy się pod brama powiedział „ trzymajcie się” to już dawało do myślenia. Jakby wszystko czuł.
Tym razem już nie pojechałem po walizki. Dziennikarze dobijali się do mnie, nie mieli o nowym papieżu żadnych informacji, wszystko co się dało filmowali. To była wielka radość
Po odprawieniu Mszy św. wybrał się do chorych do kliniki Gemelli. Miał do cierpiących niezwykłą charyzmę. Wieczorem przyjechał do mnie Dziwisz i kazał przygotować samochód. Po kolacji pojechaliśmy do Ojca św. Dziwisz, Michalik i ja . Nogi nam się trzęsły.. wchodzimy do kaplicy, mówiąc: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. A Papież na to „Co się tak po nocach włóczycie, jak tak to chodźcie może w tych pokojach razem nie zginiemy”. Oprowadził nas po całym Watykanie—opowiadał Brat Marian
„Watykan”
Jest jak wszędzie, kuchnia, jadalnia, pokoje, biblioteka .Weszliśmy do pokoju z którego błogosławił Jan Paweł II. Piękny widok od bazyliki do ostatniej kolumny wszystko widać—opisał Bart
„Papież”
Był niesamowicie zorganizowany. Dał przykład ja wykorzystać czas. Od rana do nocy. Gdy przechodziliśmy obok biblioteki powiedział: „ mój Boże, kiedy ja to wszystko przeczytam”
Był bardzo skromny. Do stroju Papieża nie pasowały mi buty. Które były z polskiego bazaru, ale z czasem dostał nowe. Papież kochał sport i bardzo rozpaczał, że już nie popływamy. Dlatego wybudowano w Castel Gandolfo basen i pływaliśmy razem, a zwłaszcza gdy wracał z dalekich podróży. Jako papież jeździł też na nartach. Otrzymałem rower dedykowany dla Papieża. Można było jeździć na nim w sutannie i nadal na nim jeżdżę– zakończył Brat Marian Markiewicz.
Najnowsze
Finowie szukają winnych zerwania podmorskiego kabla. Dwie osoby w areszcie
Noworoczne orędzie premiera. Tusk się chwali, a Polacy widzą jak jest
Wielka Brytania: ponad 41 tys. migrantów pokonało w 2025 roku nielegalnie kanał La Manche