Krzysztof Bosak po tragedii w Jarosławiu: „Weryfikacja jest całkowicie fikcyjna”
Krzysztof Bosak skrytykował zasady wjazdu obywateli Ukrainy do Polski. Wicemarszałek Sejmu, odnosząc się do tragicznego ataku w opactwie w Jarosławiu, przekonywał, że polskie służby mają ograniczone możliwości reagowania nawet wtedy, gdy posiadają informacje o wcześniejszych problemach danej osoby z prawem. „Jeżeli wpuszcza się każdego, kto chce wjechać bez weryfikacji, to tak to wygląda” – mówił polityk Konfederacji.
Bosak: nawet wiedza służb mogła nie wystarczyć
Dyskusja na temat bezpieczeństwa granic pojawiła się w niedzielnym "Śniadaniu Rymanowskiego" Polsat News. Punktem wyjścia była sprawa 31-letniego Ihora M., obywatela Ukrainy podejrzanego o atak na terenie opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu. W wyniku napaści jedna osoba zginęła, a cztery zostały ranne.
Jak wynika z medialnych ustaleń, mężczyzna miał wcześniej problemy z organami ścigania w innych państwach Europy. Według informacji „Rzeczpospolitej”, był wcześniej notowany przez niemiecką policję, a w Czechach figurował jako osoba niepożądana.
Bogdan Rymanowski zapytał, czy polskie służby posiadały informacje dotyczące przeszłości 31-latka. Bosak odpowiedział, że w jego ocenie zasadniczy problem leży w obowiązujących przepisach dotyczących przekraczania granicy:
– Mogły wiedzieć, mogły nie wiedzieć, to nie ma znaczenia. Mamy takie prawo, że każdy, kto przechodzi przejście graniczne i ma paszport ukraiński, wjeżdża do Polski legalnie. Odejście od ruchu wizowego powoduje niemożliwość dla służb granicznych wyciąganie wniosków ze swojej wiedzy – mówił wicemarszałek Sejmu.
Polityk Konfederacji twierdził również, że problem dotyczy wymiany informacji na temat osób skazanych na Ukrainie:
– On musiałby być objęty specjalnymi zakazami wjazdu, natomiast co do zasady państwo polskie nie weryfikuje nawet tych, którzy byli skazani przed sądami ukraińskimi. Strona ukraińska nie przekazywała takich danych stronie polskiej, a strona polska się o to nie upominała – powiedział Bosak.
Bosak ocenił, że dotychczasowa polityka w tym zakresie jest błędna i może prowadzić do kolejnych niebezpiecznych zdarzeń. W swojej wypowiedzi krytykował partie sprawujące władzę w ostatnich latach:
– Jeżeli wpuszcza się każdego, kto chce wjechać bez weryfikacji – a weryfikacja jest w tej chwili całkowicie fikcyjna – to tak to wygląda – stwierdził.
Sąd Rejonowy w Jarosławiu zdecydował o zastosowaniu wobec Ihora M. trzymiesięcznego tymczasowego aresztu. Ze względu na jego stan zdrowia środek zapobiegawczy ma być wykonywany w warunkach szpitalnych:
– Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i zastosował tymczasowy areszt dla podejrzanego na okres trzech miesięcy. Z uwagi na stan zdrowia podejrzany nie został doprowadzony, w orzeczeniu sądu znajduje się wskazanie, iż ten środek winien być stosowany w warunkach szpitalnych – przekazała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn.
Według ustaleń śledczych Ihor M. wjechał do Polski z Niemiec w nocy z 22 na 23 września, a następnie kierował się w stronę Ukrainy. W Korczowej okazało się, że jego samochód nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia OC. Ostatecznie mężczyzna znalazł się w Jarosławiu, gdzie doszło do ataku.
Źródło: Republika, polsatnews.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X