Wysyp obrońców Dobrosz-Oracz. Zapomnieli, co sami mówili
Konrad Berkowicz dość jednoznacznie dał do zrozumienia, co myśli o Justynie Dobrosz-Oracz. W ocenie większości komentatorów, po prostu ją obraził, czyli w polskiej polityce dzień, jak co dzień. To był jednak wystarczający impuls dla hipokrytów, którzy nieustannie używają języka nienawiści, ale akurat w tej sytuacji postanowili wyrazić „oburzenie”.
Brutalny – a wręcz pogardliwy – język w polskiej polityce towarzyszy nam od początków koalicji 13 grudnia. Wystarczy przypomnieć sobie ataki na prezydenta (a wcześniej na kandydata na prezydenta) Karola Nawrockiego i jego rodzinę. Wystarczy zobaczyć, co wyprawiają wyznawcy Donalda Tuska w każdą rocznicę tragedii smoleńskiej. Nieparlamentarne słowa marszałka Sejmu, nieustające bezpardonowe ataki rzecznika rządu na wolne media. Przykładów można mnożyć.
Ale akurat słowa posła Konfederacji Konrada Berkowicza okazały się niebywale obraźliwe. I wszyscy hipokryci – jak jeden mąż – ruszyli do ataku. Jednak belki we własny oku jakoś nie dostrzegli...
I warto dodać, że marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty – słynący z bezpardonowych ataków na prezydenta i posłów opozycji – złożył do sejmowej komisji etyki wniosek o ukaranie Konrada Berkowicza. Chodzi o jego zachowanie wobec dziennikarki TVP Justyny Dobrosz-Oracz, którą poseł Konfederacji nazwał „kurtyzaną”.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X