Wildstein o aferze szpitalnej: To nie jest afera, to jest metoda
W porannej audycji Radia Republika Bronisław Wildstein, kawaler Orderu Orła Białego, publicysta i filozof, skomentował aferę wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Podkreślił, że sprawa nie ogranicza się do jednego szpitala ani pojedynczego skandalu, lecz ujawnia metodę funkcjonowania państwa pod rządami koalicji Donalda Tuska – system politycznych nominatów, oszustw finansowych i ochrony przed odpowiedzialnością.
Bronisław Wildstein stwierdził, że doniesienia doktora Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii, wnoszą do sprawy „niebywały ciężar”. Chodzi już nie tylko o kolejki, leczenie kaca czy zarobki młodego lekarza, lecz o możliwe przyczynienie się do śmierci pacjentów i ich osłanianie przez czynniki polityczne.
Gość Radia Republika opisał Dawida Kacprzyka jako „politycznego nominata i aktywistę politycznego”, który mimo braku specjalizacji i doświadczenia „stał się realnym zarządcą szpitala południowego”. Według Wildsteina lekarz „doił szpital na ponad milion sześćset tysięcy złotych w ciągu roku” poprzez fałszowanie dyżurów – co było „jawnym oszustwem”.
To oczywiście wszystko, to było niemożliwe, dlatego że równocześnie z tym wyliczono, że to oznaczałoby, że musiał mieć po paręnaście godzin dziennie, non-stop, przez wszystkie dni roku dyżury – powiedział Wildstein.
Podkreślił, że o nadużyciach wiedziała administracja szpitala, bo działo się to „w świetle dnia”. Lekarze zgłaszali problem nie tylko władzom placówki, ale też wiceprezydentom Warszawy i wreszcie Rafałowi Trzaskowskiemu, który „kłamał oficjalnie, że żadnej wiedzy na ten temat nie ma”.
Wildstein ocenił sprawę wprost:
Ja powtarzam jeszcze raz, że to jak w wypadku KPO, to nie jest afera, to jest metoda. Afera to jest ujawnienie się tych mechanizmów, które funkcjonują w państwie Tuska, w państwie Platformy czy Koalicji Obywatelskiej.
Jego zdaniem źródłem całego procederu jest poczucie bezkarności:
Jeśli można przewalić pieniądze… jeżeli to wszystko przechodzi, to dlaczego mają się bawić ci działacze w jakiejś subtelności? Bo to po prostu było walone cepem.
Publicysta skrytykował również reakcję mediów głównego nurtu. Gazeta Wyborcza i jej dziennikarze zamiast badać fakty, próbują sprowadzić sprawę do „sporu lekarzy” i dyskredytować sygnalistę. W szerszej perspektywie Wildstein nazwał obecny ustrój oligarchią:
To nie jest demokracja, to jest oligarchia, władza nielicznych w swoim interesie. To jest władza establishmentu.
Jako przykład podał również aferę z priorytetowymi szczepieniami w pandemii, gdy do grupy „pracowników służby zdrowia” dopisano elity – Leszka Millera z żoną, Krystynę Jandę czy dyrektorów TVN. Na koniec wyraził nadzieję, że kolejne afery – w tym powiązania pedofilskie z Koalicją Obywatelską – w końcu przełamią mur propagandy.
Bronisław Wildstein podsumował, że Polacy muszą zrozumieć, iż mają do czynienia z systemem, który trzeba zmienić, a nie tylko wymienić ludzi.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
SPRAWDŹ TO!
„Tam giną ludzie”. Wydanie specjalne TV Republika po relacji sygnalisty
Wildstein o aferze szpitalnej: To nie jest afera, to jest metoda
Prognoza pogody na najbliższe dwa dni. Będzie bardzo gorąco!
SPRAWDŹ TO!