Śledztwa pod unieważnienie wyborów? Czy to plan uderzenia w Prezydenta Nawrockiego?
Prokuratura Krajowa ma na masową skalę polecać wszczynanie śledztw dotyczących liczenia głosów w wyborach prezydenckich. Według informacji przekazanych naszej redakcji, liczba postępowań może posłużyć do zakwestionowania wyboru Karola Nawrockiego na Prezydenta RP po zmianach w Trybunale Konstytucyjnym i uderzeniu w Izbę Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego. Publiczne dokumenty potwierdzają centralną koordynację prowadzenia spraw. Bilans liczbowych wykrytych błędów w głosowaniu nie odwraca wyborczego wyniku. Poza tym brakuje podstawy prawnej do unieważnienia zatwierdzonych już wyników wyborów. Silni Razem pozostają jednak nieugięci w amoku, by stosowano prawo tak, „jak oni je rozumieją”.
Polecenia z centrali i dotychczasowe śledztwa
Z przekazanych redakcji informacji wynika, że polecenia mają obejmować przypadki drobnych wątpliwości ujawnionych przy rozpoznawaniu protestów wyborczych. Informatorzy opisują zaplanowane działanie. Po przejęciu TK przez koalicję 13 grudnia i podważeniu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN nagromadzone postępowania miałyby zostać wykorzystane jako uzasadnienie próby wznowienia sprawy ważności wyboru prezydenta.
Dariusz Korneluk powołał 30 czerwca 2025 r. trzyosobowy zespół w Prokuraturze Krajowej, któremu powierzono koordynowanie postępowań dotyczących przestępstw związanych z wyborami. Dzień później skierował do prokuratorów regionalnych pisma dotyczące weryfikacji anomalii, dołączając opinie biegłych i zestawienia komisji wymagających sprawdzenia. Protokoły oględzin kart trafiały następnie do zespołu w centrali.
Najnowszy komunikat pochodzi z 5 października 2026 r. Prokuratura poinformowała, że 29 września wystąpiła do sądu o warunkowe umorzenie postępowania wobec dziewięciorga członków komisji nr 17. Zarzuty dotyczą nieumyślnego niedopełnienia obowiązków. Błędy odwróciły lokalny wynik na korzyść Nawrockiego. Śledczy uznał, że wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne. Według opisanego w komunikacie materiału członkowie komisji nie sprawdzili wydrukowanego protokołu, a po ujawnieniu błędu sami go zgłosili.
Akt oskarżenia dotyczący komisji nr 7 w Ostrowi Mazowieckiej opisuje błędy na niekorzyść Nawrockiego. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku skierowała go 22 września przeciwko dziewięciorgu członkom komisji. Według śledczych Nawrocki otrzymał tam 305 głosów, a Trzaskowski 237. W protokole zapisano odpowiednio 205 i 338. Zwycięzcy wyborów ubyło więc sto głosów, a jego konkurentowi dopisano 101. Zarzuty dotyczą nieumyślnego niedopełnienia obowiązków przy ustalaniu wyniku głosowania.
Szerszy obraz daje zestawienie Prokuratury Krajowej z 25 lipca 2025 r., skorygowane 6 sierpnia. Wśród 250 sprawdzonych komisji w 166 nie znaleziono rozbieżności. Po poprawieniu własnych danych PK podała, że w badanej grupie Nawrockiemu przypisano łącznie o 1239 głosów za dużo, a Trzaskowskiemu o 1242 za mało.
Nawrocki zdobył 10 606 877 głosów, Trzaskowski 10 237 286. Przewaga wyniosła 369 591 głosów. Uwzględnienie opisanych przez prokuraturę różnic zmniejszałoby ją o 2481, do 367 110 głosów. Rachunek uwzględniający korektę w sprawdzonych obwodach nadal pozostawia Prezydenta Nawrockiego ze zdecydowaną przewagą. Mimo to, w ekipie koalicji 13 grudnia wciąż są zwolennicy spiskowego podważania wyników wyborów prezydenckich.
Walka o Sąd Najwyższy i niewygodne stanowisko Bodnara
W dokumentach prokuratury znajduje się stanowisko szczególnie niewygodne dla ewentualnej próby zakwestionowania prezydentury. Ówczesny prokurator generalny Adam Bodnar 30 czerwca 2025 r. wniósł o stwierdzenie ważności wyborów. Domagał się zarazem poprawienia protokołów i obwieszczenia PKW zgodnie z ustaleniami sądowych oględzin kart. Kwestionował skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego, żądał jej wyłączenia i przekazania sprawy Izbie Pracy. Zaprezentowanie stanowiska przed Sądem Najwyższym uzależniał od uwzględnienia tych wniosków. Jego pisemny wniosek merytoryczny pozostawał jednak jednoznaczny co do ważności wyborów.
Waldemar Żurek poszedł dalej w działaniach wobec samej Izby. W komunikacie z 23 września 2025 r. Prokuratura Krajowa poinformowała, że wezwał osoby wykonujące w niej czynności sędziowskie do ich zaprzestania. Wskazał również możliwość dochodzenia od nich zwrotu kwot wypłaconych przez państwo tytułem zadośćuczynień w związku z orzeczeniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Uzasadniał działania zarzutami dotyczącymi procedury powołania sędziów oraz niezależności sądu.
Równolegle prokuratura wkroczyła w spór o obsadę TK. Dnia 23 września 2026 r. ogłosiła zarzuty wobec dyrektor Kancelarii Trybunału i komendanta Straży Trybunalskiej, związane z niedopuszczeniem czterech wybranych przez Sejm sędziów do wykonywania obowiązków. Zastosowała między innymi zawieszenie w czynnościach służbowych i zakaz przebywania w budynku Trybunału. Podejrzani nie przyznali się do winy. Prokuratorskie decyzje przyniosły bezpośrednią ingerencję w funkcjonowanie administracji i ochrony konstytucyjnego organu.
Obowiązujące prawo nie pozwala usunąć prezydenta przez samo mnożenie śledztw i wymianę sędziów. Czy ta przeszkoda powstrzyma koalicję 13 grudnia, czy też prawo będzie stosowane tak, jak rozumie je Donald Tusk? Zgodnie z art. 129 Konstytucji o ważności wyboru prezydenta rozstrzyga Sąd Najwyższy. 1 lipca 2025 r. pełny skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych stwierdził ważność wyboru Karola Nawrockiego. Kodeks wyborczy wymaga oceny wpływu stwierdzonych naruszeń na wynik wyborów. Liczba wszczętych postępowań nie zastępuje takiej oceny, a kolejne śledztwa nie uchylają rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego.
Związek ewentualnego orzeczenia TK ze wznowieniem postępowania opisuje art. 190 ust. 4 Konstytucji. Chodzi o sytuację, gdy Trybunał podważa przepis będący podstawą prawomocnego rozstrzygnięcia. Wznowienie ma następować według zasad i procedury właściwych dla danej sprawy. Z tego przepisu nie wynika unieważnienie wyboru prezydenta po zmianie składu TK ani po zakwestionowaniu statusu izby Sądu Najwyższego.
Prof. Krzysztof Wojtyczek w opinii sporządzonej 2 lipca 2025 r. na zlecenie dyrektora kierującego Gabinetem Marszałka Sejmu wskazał, że uchwała dotycząca ważności wyborów korzysta z domniemania zgodności z prawem, mimo zarzutów wobec statusu Izby. W świetle przedstawionej przez niego analizy doktryny i orzecznictwa wznowienie postępowania o ważność wyborów oraz zaskarżenie uchwały nadzwyczajnymi środkami jest niedopuszczalne.
Rząd wskazał już izbę, która ma przejąć sprawy wyborcze
Koalicja 13 grudnia ma gotowy projekt likwidacji Izby Sądu Najwyższego, która potwierdziła ważność wyboru Karola Nawrockiego. Sprawozdanie komisji dotyczące tej ustawy znalazło się w porządku posiedzenia Sejmu zaplanowanego na 6 do 9 października 2026 roku. Projekt przewiduje zniesienie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz wygaśnięcie kadencji jej prezesa. Rozpoznawanie protestów i stwierdzanie ważności wyborów miałaby przejąć przekształcona Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Rząd wskazał więc konkretną strukturę, która ma rozstrzygać sprawy wyborcze po usunięciu dotychczasowej izby.
Podważanie autorytetu uchwały dotyczącej Nawrockiego zaczęło się już przy jej urzędowej publikacji. W Dzienniku Ustaw z 4 lipca 2025 roku przed tekstem rozstrzygnięcia zamieszczono adnotację kwestionującą status składów Sądu Najwyższego z udziałem sędziów powołanych na wniosek KRS ukształtowanej przepisami z reformy z 2017 roku. Powołano się na orzecznictwo europejskich trybunałów. Najpierw przedstawiono informację podważającą status sądu, a dopiero później uchwałę potwierdzającą ważność wyboru prezydenta. Spór o sądownictwo został w ten sposób wpisany bezpośrednio w publikację dokumentu dotyczącego mandatu głowy państwa.
Kolejny dokument pokazuje, jak połączono zastrzeżenia wobec sądu z działalnością prokuratury. W liście do Szymona Hołowni z 17 lipca 2025 roku Adam Bodnar zakwestionował status Izby Kontroli i sposób przeprowadzenia postępowania wyborczego. W tym samym piśmie poinformował o 17 śledztwach oraz oględzinach kart i protokołów obejmujących 249 komisji. Adresatem był marszałek Sejmu, który zwołał już Zgromadzenie Narodowe na zaprzysiężenie Nawrockiego. Bodnar odnotował ten fakt w liście. Bilans postępowań karnych trafił zatem do jednego dokumentu z zarzutami wobec procedury zatwierdzenia wyborów, ponad dwa tygodnie po uchwale SN.
Jeszcze dalej idąca koncepcja znalazła się w dokumentacji konsultacyjnej rządowego projektu. Referendarz Sądu Rejonowego w Tarnowie Radosław Stankowski postulował wyprowadzenie z zakwestionowania Izby Kontroli wniosku, że uchwały dotyczące wyborów prezydenckich z 2020 i 2025 roku nie istnieją. Następstwem miałoby być uznanie, że Polska nie ma prawidłowo wybranego prezydenta, którego obowiązki powinien wykonywać marszałek Sejmu. Autor kwestionował również późniejsze nominacje sędziowskie. Projektodawca uznał tę uwagę za niezasadną. Dokumentuje to obecność takiego pomysłu w konsultacjach oraz jego, przynajmniej oficjalne, odrzucenie przez rząd.
Źródło: Telewizja Republika
Jak miałaby wyglądać próba wyborczej dogrywki?
W sporze o Trybunał Konstytucyjny chodzi również o kierowanie jego pracą. Uchwała Sejmu z 13 marca 2026 roku kwestionuje uprawnienie Bogdana Święczkowskiego do pełnienia funkcji prezesa i legalność wyznaczania przez niego składów orzekających. Równolegle następują wybory kolejnych sędziów. Wśród nich znalazł się Maciej Berek, wybrany 4 września, dokładnie trzy tygodnie po odwołaniu z urzędu ministra nadzorującego wdrażanie polityki rządu. Koalicja 13 grudnia wybrała więc do sądu konstytucyjnego człowieka, który jeszcze kilkanaście dni wcześniej należał do gabinetu Donalda Tuska.
W scenariuszu opisywanym przez informatorów zmiana układu personalnego w TK miałaby poprzedzać próbę zakwestionowania przepisów stanowiących podstawę rozstrzygnięcia wyborczego. Wniosek o kontrolę konstytucyjności może złożyć między innymi prokurator generalny albo grupa 50 posłów. Po uzyskaniu odpowiedniego wyroku jego inicjatorzy mogliby próbować powołać się na art. 190 ust. 4 Konstytucji i zażądać ponownego rozpoznania sprawy. Ustalenia śledztw dostarczałyby wówczas materiału do uzasadnienia takiego żądania.
Pozostaje jednak przeszkoda, której procedowany projekt nie usuwa. Jego art. 54 nakazuje przekazanie innym izbom spraw wszczętych i niezakończonych oraz powtórzenie czynności właśnie w tych postępowaniach. Nie obejmuje tym mechanizmem zakończonej sprawy wyborów z 2025 roku. Również konstytucyjna regulacja skutków wyroku TK odsyła do zasad i trybu właściwego postępowania. Żeby dojść do ponownego rozstrzygnięcia, trzeba byłoby jeszcze wykazać dopuszczalność takiej procedury. Likwidacja izby i zgromadzenie kolejnych akt prokuratorskich same tej bariery nie przełamują.
Polityczna stawka opisywanego scenariusza wykraczałaby przy tym poza kolejne liczenie kart. Konstytucja wiąże stwierdzenie nieważności wyboru z nowymi wyborami i przewiduje czasowe wykonywanie obowiązków prezydenta przez marszałka Sejmu. Próba zastosowania tych przepisów wobec prezydenta sprawującego już urząd oznaczałaby następny spór ustrojowy. Dla koalicji 13 grudnia taki scenariusz oznaczałby walkę o ponowne otwarcie przegranych wyborów oraz o władzę prezydencką na czas oczekiwania na kolejne głosowanie. Czy zastosują prawo tak, jak oni je rozumieją?
Źródło: Portal Telewizji Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X