Tusk sięga po „przycisk”. X i Meta mogą zostać zablokowane
Rząd Donalda Tuska coraz ostrzej mówi o możliwości ograniczania dostępu do największych platform społecznościowych. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekonuje, że państwo może zablokować X czy Metę, jeśli platformy będą naruszać polskie prawo. Deklaracje te padają w szczególnym momencie: rok przed wyborami parlamentarnymi, w czasie gdy trwa również zmiana właścicielska TVN.
„Mamy przycisk”. Rząd mówi o możliwości blokowania platform
Minister cyfryzacji i wicepremier Krzysztof Gawkowski nie pozostawił wątpliwości, że polskie państwo rozważa możliwość sięgnięcia po najbardziej radykalne narzędzie wobec platform internetowych. Jak powiedział, w przypadku systematycznego naruszania praw obywateli rząd może zdecydować o zablokowaniu dostępu do całej platformy.
Umiem go użyć i nie mam z tym problemu – mówił kilka dni wcześniej Gawkowski, pytany o możliwość wyłączenia w Polsce X, TikToka czy Mety.
Bezpośrednim kontekstem są nielegalne materiały publikowane w internecie, w tym materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci oraz treści generowane przez sztuczną inteligencję. To problem realny i wymagający reakcji państwa. Spór zaczyna się jednak wtedy, gdy narzędzia służące do walki z przestępczością mogą objąć całe platformy, na których odbywa się również legalna debata polityczna.
X i Meta stały się ważną częścią politycznej debaty
Dla krytyków rządu szczególnie niepokojąca jest możliwość zastosowania takich mechanizmów wobec platform, które umożliwiają bezpośrednią komunikację polityków, dziennikarzy i obywateli bez pośrednictwa tradycyjnych redakcji.
X oraz Facebook są dziś miejscami, w których publikowane są materiały, które nie zawsze podejmują się tradycyjne media. Zablokowanie całej platformy oznaczałoby więc nie tylko odcięcie użytkowników od nielegalnych treści, ale również od ogromnej części legalnej wymiany informacji i opinii.
To właśnie dlatego zapowiedzi Gawkowskiego wywołują pytania o granicę między ochroną obywateli a ingerencją państwa w przestrzeń debaty publicznej.
W tle zmiana właściciela TVN
Do tej dyskusji dochodzi drugi ważny element układanki medialnej. 6 października sfinalizowane zostało przejęcie Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance. Transakcja oznacza również zmianę właściciela TVN.
Polskie Ministerstwo Aktywów Państwowych wszczęło postępowanie dotyczące przejęcia TVN. Resort ma ocenić, czy transakcja może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego. Postępowanie może zakończyć się zarówno zgodą na wykonywanie praw z akcji, jak i decyzją o niedopuszczalności ich wykonywania, która w określonych okolicznościach może prowadzić do nakazu sprzedaży akcji TVN.
To oznacza, że przyszłość jednego z najważniejszych polskich nadawców telewizyjnych również znalazła się w centrum sporu politycznego.
Rok przed wyborami pytania o wolność słowa nabierają znaczenia
Wszystko dzieje się na rok przed planowanymi wyborami parlamentarnymi. W takiej sytuacji każda próba zwiększenia kontroli państwa nad przestrzenią informacyjną może budzić szczególne kontrowersje.
Zwolennicy działań rządu odpowiedzą, że nie chodzi o cenzurę, lecz o egzekwowanie prawa wobec platform, które nie reagują na przestępcze treści. Przeciwnicy mogą natomiast wskazywać, że możliwość wyłączenia całej platformy tworzy niebezpieczny precedens: państwo otrzymuje narzędzie, które może wpływać nie tylko na nielegalne materiały, ale również na kanały komunikacji wykorzystywane przez opozycję, media i zwykłych obywateli.
Na tym tle szczególnie istotne staje się pytanie, kto i według jakich kryteriów miałby decydować o tym, kiedy platforma przekracza granicę uzasadniającą jej zablokowanie.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X