Rumunia na krawędzi przedterminowych wyborów. Dał czas do czwartku
Prezydent Rumunii Nicușor Dan może w piątek przedstawić dekret o rozwiązaniu parlamentu, jeśli do czwartku partie polityczne nie uzgodnią przejrzystych zasad poparcia dla rządu desygnowanego premiera Luki Niculescu – wynika z informacji źródeł Digi24.ro. Kraj pogrąża się w przedłużającym się kryzysie politycznym, a partie są podzielone w sprawie składu nowego gabinetu i ewentualnych przedterminowych wyborów.
W Rumunii narasta napięcie wokół próby powołania nowego rządu. Według źródeł portalu Digi24.ro Nicușor Dan oczekuje, że do czwartku ugrupowania polityczne osiągną porozumienie w sprawie poparcia dla gabinetu Luki Niculescu. Jeśli tak się nie stanie, w piątek prezydent może przedstawić dekret o rozwiązaniu parlamentu i uruchomieniu procedury prowadzącej do przedterminowych wyborów.
Termin jest istotny, ponieważ desygnowany premier ma do czwartku, 15 października, przedstawić parlamentowi program rządu i listę ministrów. Według doniesień nie ma planów kolejnej, piątej już nominacji na stanowisko premiera, jeśli Niculescu nie zdoła zdobyć poparcia większości parlamentarnej.
Informacje o możliwym rozwiązaniu parlamentu wywołały rozbieżne reakcje wśród przedstawicieli głównych ugrupowań.
Były premier Ilie Bolojan zapowiedział, że PNL pozostanie w opozycji, jeśli do nowego gabinetu wejdą socjaldemokraci. Jednocześnie liberałowie nie wykluczają poparcia rządu Niculescu w parlamencie, pod warunkiem uzgodnienia zasad dotyczących najważniejszych działań i reform.
Taki scenariusz oznaczałby rząd oparty na współpracy kilku środowisk, ale bez formalnego udziału wszystkich ugrupowań wspierających jego powołanie.
Dla Niculescu kluczowe będzie zatem nie tylko uzgodnienie składu gabinetu, lecz także zapewnienie mu wystarczającego poparcia podczas głosowania nad wotum zaufania.
Co mówi konstytucja o rozwiązaniu parlamentu?
Możliwość rozwiązania parlamentu reguluje art. 89 konstytucji Rumunii. Zgodnie z nim prezydent może podjąć taką decyzję po konsultacjach z przewodniczącymi obu izb i liderami grup parlamentarnych, jeśli parlament nie udzieli wotum zaufania rządowi w ciągu 60 dni od pierwszego wniosku w tej sprawie, a co najmniej dwie próby uzyskania inwestytury zakończą się niepowodzeniem.
Według przedstawionych informacji warunki te zostały już spełnione, ponieważ parlament odrzucił wcześniej gabinety proponowane przez Adriana Veșteę i Siegfrieda Mureșana.
Nie oznacza to jednak, że rozwiązanie parlamentu nastąpi automatycznie. Prezydent wielokrotnie wyrażał sceptycyzm wobec przedterminowych wyborów, argumentując, że nowy układ sił w parlamencie może niewiele różnić się od obecnego.
Kolejne dni zdecydują o przyszłości rządu
Najbliższe decyzje partii politycznych przesądzą o tym, czy Rumunia uzyska nowy rząd, czy też kryzys wejdzie w kolejną fazę.
Jeśli PSD zdecyduje się wejść do gabinetu, a pozostałe ugrupowania nie uzgodnią warunków jego poparcia, ryzyko politycznego impasu pozostanie wysokie. Z kolei brak większości dla rządu Niculescu może otworzyć drogę do przedterminowych wyborów, choć ostateczna decyzja w tej sprawie należy do prezydenta i musi uwzględniać konstytucyjne procedury.
Czwartkowy termin staje się więc kluczowym punktem rumuńskiego kryzysu politycznego. Od wyniku negocjacji zależy zarówno przyszłość gabinetu Niculescu, jak i dalszy kierunek wydarzeń w Bukareszcie.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X