Bodnar zaplątał się we własne sidła? Kompromitacja przed kamerą telewizji Republika!
Karuzela prawnych fikołków byłego ministra sprawiedliwości kręci się w najlepsze, ale tym razem chyba wypadł z zakrętu. Adrian Borecki, postanowił osobiście zapytać Adama Bodnara o kulisy jego głośnego „przejęcia” Prokuratury Krajowej. Efekt? Klasyczny festiwal uników, kręcenia i nagłej amnezji, który idealnie podsumowuje „praworządność” w wydaniu byłego szefa resortu.
Gdy padło proste pytanie o podstawy prawne i fakt, że do legalnego odwołania Prokuratora Krajowego wymagany jest przecież czarno na białym podpis prezydenta RP, w oczach Bodnara zaszło głębokie zaćmienie. Zamiast merytorycznej odpowiedzi, były minister zaczął tak drastycznie motać się we własnych zeznaniach.
Kiedy Bodnar zorientował się, że właśnie publicznie przyznał się do błędu natychmiast zastosował taktykę „to nie ja, to kolega”.
Człowiek, który przez miesiące przekonywał Polaków o krystaliczności swoich działań wokół struktur prokuratury, przed kamerami rozkłada ręce i udaje, że rozmawia o pogodzie. Czyżby autorskie doktryny prawne profesora Bodnara przestały działać, gdy napotkały opór w postaci zwykłych, literalnych przepisów ustawy?
Jedno jest pewne – internet nie zapomina, a ta ucieczka od odpowiedzialności przejdzie do klasyki politycznych wykrętów. Rzekomy „architekt praworządności” właśnie zdemontował swój własny autorytet na oczach widzów!
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X