CBA w lubelskim ratuszu – afera Strefy Kibica obciąża samorząd koalicji 13 grudnia
W Lublinie wybuchł skandal korupcyjny na szczytach władzy lokalnej. Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do lubelskiego ratusza i dokonali zatrzymań, w tym wiceprezydent miasta Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak oraz dyrektora Wydziału Sportu Urzędu Miasta. Sprawa dotyczy podejrzenia „ustawienia” miejskiego przetargu na organizację strefy kibica podczas piłkarskiego Euro 2024. Mimo że wartość zamówienia była niewielka (50 tys. zł), śledczy wskazują na poważne naruszenia prawa: przekroczenie uprawnień, sprzedajność urzędniczą i zakłócanie procedur przetargowych. Mieszkańcy są zaniepokojeni, a radny opozycji Tomasz Gontarz z PiS bije na alarm, domagając się pełnego wyjaśnienia sprawy przez prezydenta Lublina. Czy rządząca miastem koalicja 13 grudnia stanie na wysokości zadania i odbuduje nadszarpnięte zaufanie?
Wiceprezydent zatrzymana – bezprecedensowy cios w lubelski samorząd
Centralne Biuro Antykorupcyjne przeprowadziło 14 stycznia 2026 r. akcję o świcie. Zatrzymano w sumie siedem osób, w tym wiceprezydent Lublina Beatę Stepaniuk-Kuśmierzak (odpowiedzialną za kulturę, sport i partycypację) oraz dyrektora i kierownika Wydziału Sportu w ratuszu. Zatrzymani zostali również lokalni przedsiębiorcy z branży eventowej współpracujący z miastem. Prokuratura Krajowa postawiła trzem urzędnikom (w tym wiceprezydent) zarzuty przekroczenia uprawnień i bezprawnego wpływu na postępowanie przetargowe dotyczące organizacji strefy kibica Euro 2024. Według śledczych urzędnicy mieli ustalać tryb i wartość zamówienia oraz kierować zapytania ofertowe do z góry wybranych firm, co zapewniło zwycięstwo z góry określonemu wykonawcy. W zamian zastępczyni prezydenta miała przyjąć korzyść majątkową – bilety VIP na wydarzenia sportowe. Z kolei zatrzymanym biznesmenom zarzuca się udział w zmowach przetargowych, pozorowanie konkurencji oraz wręczanie lub obiecywanie łapówek urzędnikom.
Po przesłuchaniach wszyscy podejrzani zostali zwolnieni do domu. Wiceprezydent Stepaniuk-Kuśmierzak musiała wpłacić 15 tys. zł poręczenia majątkowego i została decyzją prokuratora zawieszona w obowiązkach służbowych na czas postępowania. Zawieszono też dyrektora wydziału (on wpłacił 10 tys. zł kaucji) – oboje nie otrzymują teraz wynagrodzenia. Co więcej, Stepaniuk-Kuśmierzak sama zawiesiła członkostwo w Koalicji Obywatelskiej do czasu wyjaśnienia sprawy. Tak zdecydowane kroki świadczą o wadze zarzutów.
Pierwszy raz w najnowszej historii Lublina zdarzyło się, by czynną wiceprezydent miasta zatrzymano pod zarzutami korupcyjnymi. Radny Tomasz Gontarz (PiS) zwraca uwagę, że to sytuacja bez precedensu, która wymaga pełnych i konkretnych wyjaśnień ze strony władz. Jego zdaniem mamy do czynienia z głębokim kryzysem zaufania mieszkańców do ratusza – bo jeśli potwierdzą się zarzuty, uderzają one w fundamenty przejrzystości i uczciwości, na których powinien opierać się samorząd. Mieszkańcy są zszokowani tym bardziej, że zatrzymana została osoba z najbliższego otoczenia prezydenta miasta, wcześniej wieloletnia radna i szefowa jego sztabu wyborczego. Stepaniuk-Kuśmierzak to nie tylko urzędniczka – to ważna polityczna postać koalicji 13 grudnia w Lublinie, od lat lojalna wobec prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). W 2024 r. kierowała jego kampanią w wyborach samorządowych, po czym otrzymała nominację na zastępcę prezydenta. Jej bliska relacja z prezydentem sprawia, że aferę odbiera się jako cios w samo serce rządzącej ekipy.
Choć kwota tego zamówienia może się wydawać niewielka, to – według informacji podanych przez CBA i Prokuraturę – mamy do czynienia z podejrzeniem poważnych przestępstw: sprzedajności urzędniczej, przekraczania uprawnień i zakłócania przetargu. To musi budzić głęboki niepokój mieszkańców. Nie przesądzam o winie kogokolwiek. Ale faktem jest, że zatrzymano wiceprezydent miasta, dyrektora wydziału i kierownika wydziału. To jest sytuacja bez precedensu w najnowszej historii lubelskiego samorządu i wymaga pełnych, konkretnych wyjaśnień ze strony Prezydenta – komentuje radny Tomasz Gontarz (PiS).
Strefa Kibica za 50 tys. – mały przetarg, wielkie podejrzenia
Źródłem całego skandalu jest zamówienie na organizację Strefy Kibica Euro 2024 nad Zalewem Zemborzyckim, czyli miejskiej strefy dla kibiców piłkarskich zorganizowanej latem 2024 r. podczas Mistrzostw Europy. Impreza odbyła się w klubie Playa Marina nad popularnym zalewem – miejsca nieprzypadkowego, bo chętnie odwiedzanego przez lublinian w letnie wieczory. Za organizację odpowiadała firma eventowa Nice View Events, która wygrała zapytanie ofertowe urzędu. Jak ujawniono, umowa z tą spółką opiewała na 49 999,50 zł – kwotę zaledwie o 50 groszy niższą od 50 tys. zł. Na pierwszy rzut oka to drobne zlecenie, poniżej progu 130 tys. zł netto, powyżej którego trzeba stosować rygorystyczne procedury ustawy Prawo zamówień publicznych. Niższa wartość oznacza, że urzędnicy mieli większą swobodę w wyborze trybu i wykonawcy – niestety, jak wskazuje śledztwo, ta swoboda mogła zostać wykorzystana w nieuczciwy sposób.
Strefa Kibica nad Zalewem Zemborzyckim, której organizacja stała się przedmiotem śledztwa. Śledczy podejrzewają, że przetarg ustawiono pod konkretną firmę – określono z góry wartość zamówienia i zaproszono oferty tylko od wybranych podmiotów, by stworzyć pozory konkurencji. W efekcie realnej konkurencji najprawdopodobniej nie było, a wygrać miała z góry upatrzona spółka. Co znamienne, Nice View Events to firma założona dopiero w 2023 r. z kapitałem zaledwie 5 tys. zł, wyspecjalizowana w organizacji imprez plenerowych. Mimo tak krótkiej obecności na rynku, w 2024 r. osiągnęła ona przychód prawie 2,2 mln zł i 314 tys. zł zysku netto. Tak imponujący wzrost rodzi pytania, czy część tych sukcesów nie wynikała z intratnych miejskich zleceń. Z dokumentów zabezpieczonych przez CBA wynika, że Nice View Events realizowała dla Lublina nie tylko feralną strefę kibica, ale też np. działania promocyjne przy turnieju Masters w piłce ręcznej w 2025 r.. To sugeruje, że schemat współpracy mógł być szerszy – i właśnie to próbują ustalić organy ścigania.
Radny Tomasz Gontarz w złożonej interpelacji szczegółowo wypunktował wątpliwości co do kulisy udzielenia zamówienia na strefę kibica. Chce wiedzieć, jak wybrano tryb postępowania, ilu wykonawców zaproszono do składania ofert, ile ofert faktycznie wpłynęło oraz kto podjął ostateczną decyzję o wyborze firmy. Pyta również o kryteria oceny ofert – czy liczyła się najniższa cena, doświadczenie, a może inne czynniki? Wszystkie te informacje powinny znaleźć odzwierciedlenie w dokumentacji przetargowej. Dlatego Gontarz domaga się ujawnienia pełnej dokumentacji – od opisu przedmiotu zamówienia, przez zestawienie ofert i uzasadnienie wyboru, po kopię podpisanej umowy z wykonawcą. Jego pytania można streścić krótko: czy mieliśmy do czynienia z realną konkurencją, czy tylko jej pozorem? Jeśli wyłoniono ofertę spośród wąskiego grona „zaprzyjaźnionych” firm, to mieszkańcy mają prawo czuć się oszukani.
Cała sytuacja obnaża słabości mechanizmów kontrolnych w lubelskim ratuszu. Procedury tzw. „małych zamówień” – poniżej ustawowego progu 130 tys. zł – są bardziej elastyczne, ale wymagają tym większej uczciwości ze strony urzędników. Brak transparentnych reguł i nadzoru rodzi ryzyko nadużyć. Radny Gontarz pyta wprost, jak funkcjonuje kontrola wewnętrzna i audyt w Urzędzie Miasta Lublin przy takich mniejszych zleceniach. Czy wprowadzono wewnętrzne regulaminy, zasady składania oświadczeń o bezstronności przez urzędników, procedury zapobiegające zmowom przetargowym? Niestety, wygląda na to, że dopiero wybuch afery wymusił te pytania. Wcześniej koalicja 13 grudnia rządząca miastem najwyraźniej nie dostrzegała problemu – a może nie chciała dostrzec, dopóki sprawą nie zajęło się CBA.
Miliony na ESK 2029 – czy będzie przejrzystość czy powtórka schematu?
Afera ze strefą kibica pojawia się w najgorszym możliwym momencie dla Lublina. Miasto przygotowuje się do wielkiego, prestiżowego przedsięwzięcia – Europejskiej Stolicy Kultury 2029 (ESK 2029). Lublin zdobył ten tytuł i w kolejnych latach spłynie tu rzeka pieniędzy na projekty kulturalne, artystyczne, promocyjne i infrastrukturalne. Budżet ESK 2029 to aż 46 mln euro (według niektórych źródeł nawet 55 mln) – czyli ponad 200 mln zł. Zdecydowana większość, bo 39 mln euro, pochodzić będzie z funduszy publicznych: dołożą się rząd (12,5 mln €), miasto Lublin (12,5 mln €), samorząd województwa (6,5 mln €), Unia Europejska (4,5 mln €) oraz tzw. Unia Akademicka (4 mln €). To ogromne kwoty, które stanowią pokusę – jeśli już przy drobnym przetargu na 50 tys. zł pojawiły się nieprawidłowości, to ryzyko potencjalnej korupcji przy wielomilionowym budżecie jest realne.
Mając to na uwadze, Rada Miasta Lublin już w grudniu 2024 r. powołała specjalną instytucję kultury „Europejska Stolica Kultury Lublin 2029”, która ma zarządzać tym budżetem i organizować wszystkie zamówienia publiczne związane z projektem. Idea była taka, by stworzyć profesjonalną jednostkę dedykowaną ESK – ale teraz pojawia się pytanie, czy zadbano o odpowiednie zabezpieczenia antykorupcyjne w jej funkcjonowaniu. Tomasz Gontarz w swojej interpelacji poświęcił temu drugą część pytań. Wprost zauważa, że skoro do nieprawidłowości mogło dojść przy stosunkowo niewielkim zamówieniu, to tym bardziej trzeba pilnować najwyższych standardów przy wydawaniu dziesiątek milionów euro na ESK. Nie może być mowy o uznaniowości, ręcznym dzieleniu środków czy niejasnych procedurach – bo to prosta droga do nadużyć. Radny pyta więc prezydenta miasta o konkretne rozwiązania przyjęte dla zapewnienia przejrzystości w ramach ESK 2029, m.in.:
- Czy instytucja ESK 2029 ma własny regulamin udzielania zamówień publicznych oraz procedury antykorupcyjne zgodne z rekomendacjami CBA? Innymi słowy, czy wyciągnięto wnioski z doświadczeń CBA i wdrożono zasady zapobiegające ustawianiu przetargów?
- Czy wyznaczono osobę odpowiedzialną za przeciwdziałanie korupcji w projektach ESK? Taka funkcja, niezależny oficer compliance, mogłaby nadzorować procesy przetargowe i sygnalizować nieprawidłowości.
- Czy prowadzone są szkolenia z zamówień publicznych i etyki dla pracowników zaangażowanych w ESK? Świadomość przepisów i zagrożeń to podstawa – urzędnicy muszą wiedzieć, jak nie dać się uwikłać w ewentualne zmowy.
- Czy planuje się powołanie zewnętrznego audytora lub niezależnej komisji nadzorującej realizację budżetu ESK 2029? Taki organ mógłby na bieżąco monitorować wydatki i wyłapywać podejrzane sytuacje, zanim przerodzą się w aferę.
Dotąd władze miasta z prezydentem Żukiem na czele chętnie chwaliły się sukcesem, jakim jest tytuł ESK 2029 i możliwości rozwoju za publiczne pieniądze. Teraz muszą pokazać, że pieniądze te będą wydawane uczciwie i z należytą kontrolą. Każde potknięcie może oznaczać nie tylko stratę finansów, ale i splamienie reputacji miasta na arenie międzynarodowej. Przypadek strefy kibica pokazał, że przy braku nadzoru „kreatywność” urzędników może łatwo przerodzić się w patologię.
Warto przypomnieć, że Lublin zdobywając tytuł ESK 2029, szedł z hasłem „Re:Union” i deklaracjami jednoczenia mieszkańców wokół kultury. Ironią losu dziś afera korupcyjna w ratuszu dzieli lokalną społeczność – jedni bronią dobrego imienia miasta i zawieszonej urzędniczki, inni czują się rozczarowani i zdradzeni. Aby Lublin mógł z czystym sumieniem świętować swój kulturalny triumf, najpierw musi rozliczyć się z własnymi problemami z przejrzystością.
Kryzys zaufania – prezydent Żuk pod presją i żądanie pełnej transparentności
Skandal w Lublinie to nie tylko materiał na medialne nagłówki, ale przede wszystkim poważny kryzys zaufania publicznego. Tomasz Gontarz, określający całą sprawę wprost jako „aferę korupcyjną w ratuszu”, domaga się, by prezydent Krzysztof Żuk osobiście i publicznie odniósł się do wszystkich postawionych pytań. Według radnego mieszkańcy Lublina zasługują na pełną jawność i rozliczenie tej sytuacji na oczach opinii publicznej. Oczekuje on, że prezydent złoży wyczerpujące wyjaśnienia na forum Rady Miasta już 5 lutego, na najbliższej sesji. Jeśli zaś taka kompleksowa odpowiedź wymaga dłuższego czasu, Gontarz sugeruje zwołanie nadzwyczajnej sesji poświęconej wyłącznie tej aferze i działaniom naprawczym.
Prezydent Lublina znalazł się w ogniu pytań i musi zmierzyć się z niewygodną sytuacją. Dotychczas Krzysztof Żuk (będący jednym z liderów lokalnej koalicji 13 grudnia) wydał oświadczenie, w którym zapewnił o swoim pełnym zaufaniu do Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak i przekonaniu o jej uczciwości. Włodarz miasta podkreślał, że zna ją jako zaangażowaną i oddaną pracy na rzecz mieszkańców, a współpraca z organami ścigania ma przebiegać sprawnie, by szybko „prawda wyszła na jaw”. Taka postawa – choć lojalna wobec wieloletniej współpracowniczki – budzi jednak kontrowersje. Czy prezydent nie pospieszył się z obroną zastępczyni, zamiast skupić się na wyjaśnieniu zarzutów? W oczach wielu lublinian słowa o „pełnym przekonaniu o uczciwości” zatrzymanej urzędniczki zabrzmiały jak bagatelizowanie problemu. Owszem, obowiązuje zasada domniemania niewinności i nikt nie przesądza przedwcześnie o winie – ale mieszkańcy oczekują od władz przede wszystkim transparentności i refleksji, a nie tylko deklaracji o zaufaniu wobec swoich ludzi.
Na szali jest wiarygodność całej ekipy rządzącej Lublinem. Koalicja 13 grudnia, która od lat sprawuje władzę w mieście, musi teraz udowodnić, że poważnie traktuje standardy przejrzystości i etyki. Jeżeli ograniczy się do zamiatania sprawy pod dywan lub tłumaczenia jej incydentalnym wybrykiem, straci moralne prawo do krytykowania innych za brak transparentności. Ta sytuacja może być dla lubelskiego samorządu oczyszczającym wstrząsem – o ile zostaną wyciągnięte wnioski. Pierwszym testem będzie właśnie odpowiedź na interpelację radnego Gontarza. Zgodnie z prawem prezydent ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi na piśmie, ale tu nie chodzi tylko o odfajkowanie urzędowego obowiązku. Społeczność lokalna domaga się jasnego, publicznego stanowiska: co poszło nie tak, kto zawinił w nadzorze, jakie kroki zostaną podjęte, by sytuacja się nie powtórzyła.
Jak słusznie zauważa Gontarz, przejrzystość, uczciwość i odpowiedzialność to fundamenty samorządu. Afera korupcyjna w ratuszu te fundamenty podkopała. Teraz to na prezydencie Żuku spoczywa obowiązek odbudowy zaufania mieszkańców. Pierwszym krokiem musi być pełne i szczegółowe wyjaśnienie sprawy na sesji Rady Miasta, bez uników i przemilczeń. Kolejne – to wdrożenie realnych mechanizmów naprawczych, w tym wzmocnienie kontroli wewnętrznej, audyt przetargów z ostatnich lat, być może przekazanie części spraw zewnętrznym organom nadzoru. Lublinianie muszą zobaczyć, że ich władze potrafią wyciągnąć lekcję z błędów. Czy koalicja 13 grudnia podoła temu wyzwaniu? Czy zamiast PR-owych formułek zobaczymy realne działania dla przejrzystości życia publicznego w Lublinie? Odpowiedź poznamy już wkrótce.
Źródła: Interpelacja Tomasza Gontarza, Lublin 24, Jawny Lublin, Tygodnik Zamojski, Portal Telewizji Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X