Z polskiej mapy handlowej znika coraz więcej sklepów Społem [SONDA]
Społem jest jedną z najbardziej rozpoznawanych marek handlowych w Polsce. Problem w tym, że liczba sklepów brandu Społem regularnie się kurczy. Spółdzielcy nie ukrywają, że trudno im konkurować z wielkimi sieciami, chociaż część sklepów z rywalami radzi sobie całkiem nieźle. Na końcu artykułu znajduje się SONDA - zapraszamy do udziału.
Sprawie problemów sklepów Społem przyjrzał się portal Business Insider, który pisze, że trudno jest oszacować konkretną liczbę sklepów na terenie Polski, ale wiadomo, że jest ich ok. 2 tys. Głównie to sklepy spożywcze, ale działają także te z artykułami gospodarstwa domowego, kawiarnie, a nawet bary mleczne.
Według Business Insider Polska, od 2019 r. zamknięto ok. 50 sklepów Społem, jednak zdarzają się otwarcia nowych.
Szyldy Społem jednak powoli znikają z polskich miast. Szacuje się, że za czasów PRL było nich nawet 11 tys. Marka przetrwała zmiany ustrojowe, jednak idzie jej coraz gorzej. Wieści o kolejnych zamkniętych punktach pojawiają się regularnie. Jesienią 2025 r. głośno było o likwidacji Powszechnej Spółdzielni Spożywców "Społem" z Łodzi. Wszystkie jej sklepy mają być zamknięte, a jeszcze niedawno działało ich dziesięć – czytamy na portalu.
Ekspansja nowych sieci to główny problem sieci Społem. W ich miejsce często powstają Dino czy Biedronki.
Portal zadał pytanie skąd problemy Społem.
Najczęściej wyjaśniane są one tym, że nie jest to odgórnie zarządzana sieć - a system luźno powiązanych spółdzielców. To efekt ustawy z 1990 r., która rozbiła dawne struktury spółdzielcze. Zamiast nich powstało ponad 300 mniejszych spółdzielni. Wówczas wydawało się, że to recepta na sukces Społem w nowych, kapitalistycznych czasach. Spółdzielnie miały sporą autonomię, mogły same walczyć o rynek — a nawet ze sobą nawzajem konkurować.
Takie rozwiązanie przez jakiś czas działało z sukcesem. Do momentu, kiedy w Polsce zaczęły zadomawiać się zagraniczne sieci — najpierw prowadzące markety, a potem dyskonty. W późniejszym czasie takie rozdrobnienie okazało się niekorzystne, ponieważ sklepy nie mogły dalej walczyć z największymi graczami na rynku handlowym.
Była jedna Łódzka Spółdzielnia Spożywców, to podzielili ją na 14 mniejszych. To wręcz niesamowity błąd, bo przy takiej konkurencji, jaka weszła w późniejszych latach, nie byliśmy w stanie konkurować z dużymi sklepami. Gdybyśmy pozostali jednym Społem, to kupując od dostawców, otrzymalibyśmy lepsze ceny — cytuje portal wypowiedź dla Gazety Wyborczej Wiesławy Kołek, prezes Spółdzielczego Domu Handlowego Central w Łodzi.
Mateusz Madejski, autor artykułu, zauważa, że „w Polsce rosną tymczasem duże sieci handlowe”. I tak: Żabka ma już ponad 12 tys. sklepów, Lidl prawie 1 tys., Biedronka 3,8 tys., a Dino ponad 3 tys. Do tego należy wymienić goniące liderów sieci Aldi czy Netto.
Duże sieci stać na wielkie kampanie reklamowe, ale mogą też powalczyć ceną, którą wcześniej są w stanie korzystnie wynegocjować.
Spółdzielcy nie są optymistami i przewidują dalsze zamknięcia placówek. Autor artykułu podaje jednak, że są spółdzielnie, które radzą sobie dobrze. Te tworzą programy lojalnościowe, stawiają kasy samoobsługowe, inwestują w aplikacje mobilne. W Białymstoku pod marką Społem jest bar z polskimi daniami, który działa w systemie drive-thru.
Źródło: Republika, Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X