W roku wyborczym ceny żywności mogą wzrosnąć nawet o 9 proc.
Po okresie spadków cen żywności, w 2027 r. konsumenci mogą ponownie odczuć wyraźne podwyżki. Z prognoz Credit Agricole wynika, że wysokie ceny oleju napędowego będą stopniowo przenosić się na koszty produkcji, przetwórstwa i sprzedaży artykułów spożywczych. Prognozowany szczyt przypadnie na okres poprzedzający jesienne wybory parlamentarne. To może ponownie uczynić drożyznę jednym z głównych tematów politycznej debaty – piszą na portalu money.pl Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak.
Wzrost cen paliw zauważymy w sklepach w II połowie 2027 roku
Nasilenie konfliktu na Bliskim Wschodzie ogranicza dostępność ropy naftowej oraz produktów powstających w rafineriach. Jednocześnie zwiększa się różnica między ceną oleju napędowego a notowaniami ropy Brent. Zdaniem ekonomistów Credit Agricole ma to istotne znaczenie dla rynku żywności, ponieważ paliwo wpływa na koszty produkcji rolnej, transportu i dystrybucji.
Dotychczas ceny artykułów spożywczych hamowały inflację. W maju obniżyły się w ujęciu miesięcznym o około 1 proc., przyczyniając się do spadku inflacji ogółem do 3,1 proc. Według analityków ten okres nie potrwa jednak długo.
Mamy deflację na rynku żywności, ale ona się zaraz skończy – mówi Jakub Olipra, starszy ekonomista Credit Agricole i autor analizy.
Ekspert przewiduje, że konsekwencje wzrostu kosztów paliw będą szczególnie widoczne w drugiej połowie 2027 r. Bank zakłada, że roczna dynamika cen żywności zwiększy się z 0,9 proc. w 2026 r. do 5,1 proc. w kolejnym roku. Najwyższy poziom, wynoszący 6,8 proc., ma zostać osiągnięty w drugim półroczu 2027 r.
Autor opracowania zaznacza, że model ma przede wszystkim wyjaśniać mechanizm przenoszenia się kosztów paliw na ceny żywności. Nie pozwala natomiast z całkowitą precyzją określić skali przyszłych podwyżek.
Jedzenie droższe nawet o 9 proc.
Zgodnie z prognozami Credit Agricole w drugiej połowie 2027 r. roczne tempo wzrostu cen żywności może zbliżyć się do 7 proc. Jednocześnie wzrost inflacji ogółem powinien być słabszy niż w przypadku samych artykułów spożywczych. Znaczenie będzie miała tak zwana wysoka baza odniesienia na rynku paliw, których ceny już teraz znajdują się na podwyższonym poziomie.
Nie oznacza to jednak, że ryzyko jest niewielkie. Zdaniem analityka bardziej prawdopodobne jest przekroczenie podstawowego scenariusza niż to, że wzrosty okażą się wyraźnie niższe od przewidywań.
Bardziej byłbym zaskoczony, gdyby ceny nie wzrosły tak silnie, jak prognozujemy, niż gdyby wzrosły o wiele silniej – mówi ekonomista.
W jego ocenie zamiast wzrostu rzędu 7 proc. możliwy jest nawet wynik sięgający 9 proc.
Kampania pod znakiem podwyżek?
Prognozowany szczyt podwyżek cen żywności ma przypaść na drugą połowę 2027 r., a więc okres kampanii przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. W takich okolicznościach koszty codziennych zakupów mogą ponownie stać się jednym z najważniejszych argumentów wykorzystywanych przez partie polityczne.
Autor analizy zastrzega jednak, że nie należy utożsamiać przewidywanych wzrostów z sytuacją, jaka wystąpiła po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Wówczas skala podwyżek była znacznie większa.
Jak sobie przypomnimy, że po wybuchu wojny w Ukrainie ceny rosły ponad 20 proc. rok do roku, to dalej nie ten rząd wielkości. W debacie publicznej będzie to pretekst do tego, żeby wrzucać teksty o drożyźnie – mówi Olipra.
Źródło: Republika, money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X