Wiśniewska: Rezolucja PE jest niesprawiedliwa

Artykuł
(zdj. ilustracyjne)
Fot. PAP/EPA/FREDERICK FLORIN / POOL

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata dot. wolności mediów i praworządności w Polsce. Wiceszefowa KE Viera Jourova przekonywała, że KE ma obawy co do strategii „repolonizacji” mediów w Polsce. „Media w Polsce są wolne i nie ma żadnego problemu z wolnością słowa” — mówiła europosłanka Jadwiga Wiśniewska z PiS.

Wiceszefowa KE Viera Jourova podczas debaty w PE poinformowała, że jeśli projekt ustawy medialnej w Polsce zostanie ostatecznie przyjęty, Komisja Europejska oceni zgodność nowych przepisów z prawem UE, w szczególności z prawem dot. swobody przedsiębiorczości.

- Gdy wolność i pluralizm mediów są zagrożone, zagrożona jest demokracja. Mamy obawy co do sytuacji w Polsce. Obawiamy się, że tak zwana strategia „repolonizacji” mediów jest sprzeczna z naszymi wartościami – wolnością i pluralizmem mediów  oraz z naszym rynkiem wewnętrznym. Dlatego w naszym raporcie nt. praworządności z 2021 r. omówiliśmy projekt nowej ustawy medialnej, znanej również jako „Lex TVN” oraz sytuację „Polska Press” - powiedziała.

Wskazała, że dotarły do niej „obawy wielu stron dotyczące tego projektu ustawy. Zwracam również uwagę, że polski Senat odrzucił projekt ustawy w zeszłym tygodniu w czwartek 9 września. Komisja uważnie śledzi proces legislacyjny. Gdyby ta ustawa miała zostać ostatecznie przyjęta, musielibyśmy ocenić jej zgodność z prawem UE, w szczególności z prawem do swobody przedsiębiorczości”  zaznaczyła.

Wiśniewska: nie ma ryzyka naruszenia praworządności

Sytuacji w Polsce broniła europosłanka Jadwiga Wiśniewska (PiS). „Jakbyście państwo nie wiedzieli, że w jedynej legalnej traktatowej procedurze z art. 7. nie stwierdzono nawet ryzyka naruszenia praworządności. Ta rezolucja jest niesprawiedliwa i nieuczciwa względem Polski. Media w Polsce są wolne i nie ma żadnego problemu z wolnością słowa. Oburzające są wezwania do wstrzymania środków z KPO uzależniające ich wypłatę od wycofania przez premiera wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. To nieuprawniony polityczny nacisk. Nie mam słów, by potępić kolejne próby wkraczania w kompetencje państw członkowskich w zakresie sądownictwa, polityki zdrowotnej, ochrony rodziny czy edukacji”  wyliczała europosłanka.

Zwróciła uwagę, że wprowadzone w Polsce reformy są oparte na podobnych rozwiązaniach jak w innych państwach członkowskich. „To Polacy w wolnych demokratycznych wyborach wyłonili większość parlamentarną, która uformowała rząd. Najwyższy czas, żebyście państwo to wreszcie uszanowali. Przestańcie bezprawnie obrażać Polskę i Polaków”  zaapelowała.

- Wyobraźmy sobie, że mamy w UE państwo, w którym premier wysyła służby specjalne do redakcji tygodnika, by zatrzymać materiały, bo te materiały są krytyczne wobec jego rządu. Wyobraźcie sobie państwo, że politycy zmuszają policję w państwie, aby zatrzymywała kibiców za to, że wieszają prześmiewcze banery na stadionach wymierzone w tego premiera. Wyobraźmy sobie państwo, w którym odmawia się prawa dla marginalnej, katolickiej stacji telewizyjnej, mając wszystkie pozostałe media w swoich rękach. Wyobraźmy sobie państwo, w którym sędzia, przybijający piątkę z premierem na stadionie jest gotów na telefon zmieniać termin rozprawy. Wiecie jakie to państwo? To państwo Platformy Obywatelskiego, która jest waszym sojusznikiem  mówił y kolei europoseł PiS Joachim Brudziński.

KE traktuje Polskę jako państwo drugiej kategorii

Natomiast eurodeputowana PiS Beata Mazurek mówiła, że dyskusja, „w której kłamliwie zarzuca się Polsce łamanie praworządności i atak na media to nic innego jak traktowanie Polski jako państwa drugiej kategorii”.

- To dyskryminacja. Inne państwa Unii Europejskiej mogą tworzyć mechanizmy chroniące ich wewnętrzny rynek medialny, a Polsce zarzuca się atak na wolne media i łamanie praworządności. Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji to nic innego jak próba doprecyzowania prawa już istniejącego, a nie atak na wolność mediów. Chcemy chronić swój wewnętrzny rynek medialny przed ingerencją w jego struktury przez kraje spoza Unii Europejskiej. Skoro inne państwa mogą, to dlaczego my nie? Dlaczego Polska ma być karana za rozwiązania, które funkcjonują w innych państwach? Wobec nich nie padają groźby ani nie są stosowane kary. A demokrację w Polsce metodą „ulicy i zagranicy” rujnuje opozycja, która nie może pogodzić się kolejny raz z przegranymi wyborami — wskazała Mazurek.

Źródło: PAP

Komentarze
Zobacz także
Nasze programy