„Dziennikarski poker”. Macierewicz: Raport podkomisji smoleńskiej jednoznacznie wskazuje na eksplozję

Fot. Twitter/wSensie.pl

Katastrofa prezydenckiego tupolewa nastąpiła „na skutek eksplozji, która była wynikiem zamontowania ładunków wybuchowych na lewym skrzydle i w lewym centropłacie” - powiedział marszałek senior Antoni Macierewicz w programie „Dziennikarski poker” na antenie TV Republika, odnosząc się do raportu podkomisji smoleńskiej.

Jak wskazał wiceprzewodniczący PiS „dźwięk eksplozji, zidentyfikowany w rejestratorze głosowym, nastąpił 100 przed tzw. brzozą Bodina”. Przypomniał również, że na szczątkach samolotu zidentyfikowano trzy rodzaje materiałów wybuchowych, tj. heksagon, pentryt i trotyl.

- Jest naprawdę rzeczą niezrozumiałą, dlaczego laboratoria rosyjskie i nie tylko rosyjskie tego dźwięku nie zauważyły. Jest on zaszumiony, dopiero odszumienie pozwoliło naszym ekspertom stwierdzić, że jest to dźwięk eksplozji, odpowiadający tym materiałom wybuchowym – podkreślił Macierewicz.

Zniszczenie i rozrzut ciał

Kolejnym śladem prowadzącym do wniosków komisji jest kwestia „zniszczenia ciał tych, którzy polegli nad Smoleńskiem i ich rozrzut. Zwłaszcza ciał znalezionych na początku wrakowiska, w miejscu, w którym samolot był jeszcze cały. A są to fragmenty z wnętrza ciał. I kwestia rozrzutu ciał osób siedzących w trzeciej salonce na odległość ponad 100 metrów” - podkreślił gość TV Republika.

I wreszcie pozostaje również kwestia rekonstrukcji samolotu. „Ta rekonstrukcja pokazała miejsca wybuchu poprzez lokalizację loków powybuchowych na górnej części samolotu. Nie ma wątpliwości, że jest to jednoznaczne świadectwo wybuchu. Tak twierdzą wszystkie instytucje, które zajmowały się badaniem wraku” - podkreślił marszałek senior.

Do tego należy dodać również problem poparzenia ciał, które leżały poza strefą pożaru. „Ponad 30 proc. ciał jest poparzonych, a nawet spalonych i to nie leżących na miejscach, gdzie był ogień. A więc musiało to się dziać jeszcze w samolocie, gdy fala uderzeniowa zabiła tych ludzi” - podkreślił Macierewicz.

Mieliśmy do czynienia z działaniem długofalowym

- Nie ma wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z działaniem długofalowym, o tym świadczy to, że znaleźliśmy ślady materiałów wybuchowych w drugim samolocie, który był również remontowany w Rosji przez firmę Aviacor – zaznaczył wiceprzewodniczący PiS i przypomniał, że zgodę na to wydał ówczesny minister obrony Bogdan Klich na podstawie orzeczenia służb specjalnych, które uznały, że Aviacor jest kompetentną firmą. „To byli funkcjonariusze z dawnej WSI” - podkreślił Macierewicz.

- Tutaj odpowiedzialność spada na pana Putina. To on zażądał oddzielenia wizyt prezydenta i premiera – podsumował marszałek senior.

Źródło: TV Republika

Komentarze
Zobacz także
Nasze programy